Życie w bojaźni Pana*
TV- Program z 27.08.2006 (Nr. 713 W1) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle " (Hebrajczyków 4,1)
Co się dzieje, gdy człowiek pokutował i nawrócił się do Jezusa przy pomocy Bożej bojaźni? Czy w sercu wierzącego jest jeszcze bojaźń przed Bogiem, po tym jak został chrześcijaninem? Odpowiedź brzmi: Tak i nie. Rozpatrzmy najpierw odpowiedź drugą: "nie". Jeśli z powodu grzechów, sprawiedliwa bojaźń Boża doprowadziła nas do wewnętrznego ubóstwa, wtedy przez działanie Ducha Świętego uciekamy do Jezusa. Dlatego, że jest On jedynym wyjściem, które dał nam sam Bóg abyśmy uniknęli wiecznego potępienia. Człowiek, który ma bojaźń Bożą, rzuca się w całkowitym zaufaniu na Jezusa, który w jego miejscu przeniósł gniew Boży na krzyż Golgoty. Wierzy w jego zastępstwo, które go pojednało z Bogiem. I to pojednanie z Bogiem zabiera jego obawę. Wyobraźmy sobie, że ktoś jest zbrodniarzem. I z tego powodu musi stanąć przed srogim sędzią mając wielką bojaźń. Gdyby w trakcie oczekiwania na wyrok został wypuszczony na wolność, jego strach zniknąłby jak rosa na Słońcu.Nie ma żadnego powodu do obawy, jeśli kara została anulowana. To jest tajemnica, o której mówi Biblia.
Przez Jezusa, ten rozgniewany i sprawiedliwy Bóg teraz stał się dla nas Bogiem łaskawym i miłosiernym, który wybacza nam nasze grzechy i uczynił nas swoimi dziećmi. Dlatego Apostoł Paweł zawołał do wszystkich wierzących: "Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: "Abba, Ojcze!" (Rzymian 8, 15). Odpowiedź na pytanie: "Czy chrześcijanin jeszcze się boi?“ brzmi zatem: "Nie“. Ponieważ przez naszego Jezusa Chrystusa, Bóg nie jest już dla nas obcym Panem Bogiem, ale naszym niebiańskim Ojcem i nie musimy już się bać potępienia. Dlatego, że nie jesteśmy już niewolnikami i mówimy: "Kochany Ojcze!" Nie mamy już z Bogiem związku bojaźni, lecz związek miłości. Ponieważ: "W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą" (1 Jan 4, 18). Jan wyjaśnia tym, że bojaźń oczekuje kary przed sędzią. Tak myśli człowiek bojący się Boga, że otrzyma wyrok potępienia. Ale taki człowiek nie doświadczył jeszcze miłości niebiańskiego Ojca. Ponieważ doskonała miłość usuwa lęk. Człowiek, który otrzymał przez krew pojednanie z Bogiem w Jezusie Chrystusie, nie oczekuje już kary. A, kto nie oczekuje kary, ten nie musi się więcej bać.
Strona 2
Miłość wypędza lęk
Dzieci Boże nie muszą już oczekiwać na wieczną karę, dlatego też nie muszą się bać. Miłość, która łączy ich z niebiańskim Ojcem, nie daje miejsca takiego lęku. Miłość usunęła bojaźń. Marcin Luter był dawniej bardzo zadręczony Bożą bojaźnią przed Bogiem. Okropnie cierpiał w bojaźni potępienia. Ale był to Boski, niezbędny smutek, ponieważ napisał później: "Zanim mogłem zdobyć przedsmak nieba, Bóg musiał mnie, jako reformatora, przepędzić przez przepaść piekła. Potem jednak poznałem Jezusa i spełniły się wszystkie korzystne prawa, które Bóg miał dla mnie. Straszny lęk, przemienił się w niewypowiedzianą radość i pewną jasność." Ten sam mężczyzna zaświadcza teraz: "A więc czuję się po prostu w pełni i całkowicie nowonarodzony: Bramy się otworzyły; ja sam osobiście wszedłem do raju." Duch strachu zniknął na zawsze, a Duch usynowienia dziecka Bożego wprowadził się do jego serca. To było dokładnie to, co uczyniło go nieustraszonym i odważnym, ponieważ wiedział, że po jego stronie stał jego Bóg. I wiedzą to wszystkie Boże dzieci. Przez wiarę, nadzieję i miłość są tak pojednani z Bogiem, że zniknął wszelki strach i lęk. Mogą cieszyć się głośno i bez ograniczenia: "Nic nas nieodłączny od miłości Chrystusowej" (Rzym. 8, 35). Ponieważ Bóg, jeśli ma sprawiedliwy powód by być przeciwko nam, to, zatem, kto jeszcze może być przeciwko nam? Tak, kto chce obwiniać wybrańców Bożych? Nic i nikt na tym świecie tego nie może. Nie potrzebujemy się więcej bać, ponieważ mieszka w nas Duch dziecka Bożego. Oddajmy chwałę imieniu Pana! "Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie" (Rzym. 8, 1). Jeśli jesteś nowonarodzony, a twoje grzechy zostały tobie odpuszczone, to lęk z powodu potępienia jest ostatecznie zniszczony. Żyjesz w ochronie, zostałeś uratowany w nieprzewrotnej pewności zbawienia przez łaskę Jezusa Chrystusa i wszelki strach zniknął.
Głęboki szacunek, a nie bojaźń przed sądem
Nasze pytanie brzmiało: "Czy chrześcijanin ma w swoim sercu lęk przed Bogiem po swoim pojednaniu? Powiedzieliśmy przed chwilą, że "nie". Ale musimy powiedzieć też "tak." Nasz tekst daje nam na to przykład. Brzmi on:, "Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle" (Hebr. 4, 1). List do Hebrajczyków nie mówi, że jako chrześcijanie mamy wyczekiwać w bojaźni sądu potępienia. Nie chodzi o lęk przed odrzucającym nas Bogiem, lecz o sprawiedliwe i rozsądne życie, które mamy przed Nim prowadzić. A więc nie chodzi o lęk przed sądem ostatecznym, lecz o głęboki szacunek - respekt, tak jak ma na przykład: dziecko przed swoim ojcem. Miłość do ojca i matki wyklucza strach przed nimi. "Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie“ (2 Mojż. 20, 12). O ile więcej dotyczy to naszego niebiańskiego Ojca! On nie jest naszym "tatuśkiem", nie jest naszym "kumplem" i także nie naszym "starym." Bóg jest naszym Ojcem w Niebie, z którym powinniśmy się spotkać w całkowitej pewności, miłości, zaufaniu, a także z całym szacunkiem. Widzimy to już w dziejach Zielonych Świąt ,że ci, którzy ich doświadczyli i stale trwali w nauce apostolskiej, także byli o tym przekonani: "A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią" (Dz. Ap. 2, 43). Niektórzy myślą, że przy wylaniu Ducha Świętego otrzymali tylko mówienie językami i może jeszcze dużo śmiechu, skakania i tańce. Nie, tam było dużo bojaźni, dużo bojaźni Bożej pośród wierzących. W Dziejach Apostolskich czytamy mianowicie: "Tymczasem Kościół budując się i żyjąc w bojaźni Pańskiej, cieszył się pokojem po całej Judei, Galilei i Samarii, i wspomagany przez Ducha Świętego pomnażał się" (Dz. Ap. 9, 31). Kościół żył w bojaźni przed Panem. Dochodząc do tego punktu, można powiedzieć:
Gdzie jest bojaźń Pana, tam jest też Duch Święty, a gdzie jest Duch Święty, tam jest też bojaźń Pana
Strona 3
To był ten ciepły, domowy klimat, pierwszy Kościół rozwijał się i umacniał. I to jest to, co muszą sobie przypomnieć w dzisiejszych czasach lekkomyślni chrześcijanie. Mianowicie świadomość, że te dwie rzeczy - Duch Święty i bojaźń Boża - nie są od siebie rozdzielone. Dlatego moje pytanie brzmi: Czy jest w nas bojaźń Pana? Jeśli nie, to nie potrzebujemy wierzyć, że mamy wsparcie Ducha Świętego. Możemy być jeszcze pełnymi życia w ruchu charyzmatycznym, ale obecność Ducha Świętego nie czyni nas mocnymi emocjonalnie na, zewnątrz, lecz w tym, czy żyjemy w bojaźni Pana i idziemy jego drogą, czy zachowujemy jego przykazania i wypełniamy w uczynkach jego Słowo. Już w Starym Testamencie czytamy, dlaczego jest nam dany Duch Święty - jest to przygotowanie wskazujące na dzień Zielonych Świąt. Prorok od Boga powiedział: "Mojego Ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań, moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je" (Ezechiela 36, 27). Pierwsi chrześcijanie żyli w bardzo wielkiej bojaźni przed Bogiem i przed jego łaską i miłością, prawdopodobnie by zapobiec ich lekkomyślnemu życiu. Mieli wielkie zmartwienie, że ich wolność chrześcijańska będzie przebywać pod płaszczykiem złośliwości. I także to jest pytanie, które musimy wyjaśnić dla Kościoła i przed Bożym obliczem. Pewnego dnia, małżeństwo Ananiasz i Safira próbowali wprowadzić w błąd Boga i zbór. Tak, oni próbowali okłamać Ducha Świętego. Wtedy tych dwoje upadło i umarło, a wielki strach ogarnął cały zbór, wielki głęboki szacunek.
Ten głęboki szacunek charakteryzował całe, wcześniejsze, wypełnione Duchem chrześcijaństwo. Ponieważ Duch Święty jest Duchem głębokiego szacunku. Dlatego prawdziwi chrześcijanie odznaczają się tym, że żyją w pełnym respekcie i z czcią przed Bogiem. Nie przez Pałkę Zakonu - żebyśmy się w tym miejscu źle nie zrozumieli. Nie, Apostoł powiedział w Hebrajczykach 4, 1, że mamy się mieć na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z nas pozostał w tyle. Dotyczy to zaufania i wiary w Boga. Ci, którzy myślą, że Ewangelia łaski daje im wolność, tak, że nie muszą się aż tak dokładnie przejmować swoimi grzechami i ciężarami, pokazują tylko, że nie są w ogóle nowonarodzeni. Chodzą oni wprawdzie do Kościoła, może nawet wiele lat, ale nie mieszka w nich Duch Chrystusowy bowiem On czyni tak, by w ten sposób dojść z całą powagą po świętość. To jest znak nowo narodzenia i odnowienia człowieka przez Boga, że nie dąży już za świętością w utrzymywaniu porządku i praw zakonu, ale z powodu jego nowej natury i wewnętrznego uzdolnienia, które otrzymał przez Ducha Świętego. W swoim odnowionym sercu myśli, mówi i odpowiednio postępuje. Inni prawdopodobnie oddają siebie bardzo wytężając umysł i może nawet czynią wielkie rzeczy, ale nie mieszka w nich bojaźń Pana. Ponieważ nie lubią napomnienia z Nowego Testamentu i nie zastosowali się do niego z serca. Posłuchajcie dokładnie następujących słów, które obowiązują dzieci Boże: "Służcie Panu z bojaźnią i weselcie się, z drżeniem złóżcie mu hołd" (Psalm 2, 11). Potem dalej:, "Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy Królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią" (Hebr. 12, 28). A także: "Mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świętobliwości swojej w bojaźni Bożej" (2 Kor. 7, 1). Potem jest o tym jeszcze bardzo ważne słowo: "Bądźcie posłusznymi: z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie" (Filipian 2, 12). Nie oznacza to jednak, że powinniśmy sami sprawować nasze błogosławione szczęście przez dobre uczynki. Nie, dobre dzieło dla naszego błogosławieństwa uczynił Jezus. Ale to słowo ma na myśli, że prawdziwe dziecko Boże, żyje zgodnie na swoim chrześcijańskim poziomie, zdecydowanie i z całą powagą w bojaźni przed Bogiem. Życie chrześcijanina wyraża, zatem jedno i drugie: jest to życie w absolutnej pewności i bezpieczeństwie zbawienia, bez strachu i nieśmiałości w stosunkach z Bogiem, w pełni zaufania i głębokiej serdeczności - tak jak związek dziecka do ojca i matki; ale jednocześnie jest to życie w bojaźni Pana.
Strona 4
Znany angielski kaznodzieja Spurgeon powiedział raz: "Święta bojaźń zawsze musi się jednoczyć z radością Chrystusa. Jest to święte wymieszanie, które wydziela na ołtarzu Pana słodki zapach. Bojaźń bez radości wydziela zapach nieprzyjemny, ale radość bez świętej bojaźni jest zuchwała." W Bożych dzieciach mieszka jakby podwójne wyczucie: mianowicie z jednej strony niezatrzymania nadmierna radość i rozkosz przez nieodwołalne i wieczne wybawienie, a z drugiej strony w świętej nieśmiałości i trosce, ponieważ nie chcemy przecież zasmucać Zbawiciela, który nas umiłował wieczną miłością. Pewien sługa Boży imieniem Emil Frommel bardzo trafnie to przytoczył. Powiedział: "Około trzysta razy jest napisane w Biblii "Nie bój się!" Ale Pan powiedział to tylko do tych, którzy się jego boją. Jeśli się nie boisz Pana i nie żyjesz w bojaźni Pana, ta obietnica "Nie bój się!" ciebie nie dotyczy.
Boża bojaźń wierzącego nie jest bojaźnią, która się lęka, lecz jego istnienie jest wolą ubóstwiania
Ogólna bojaźń i lęk człowieka jest okropną męką. Ale Boża bojaźń wybranych jest wyśmienita i słodka. Bojaźń bezbożnych prowadzi w dół, w niewolę, ale bojaźń Pana prowadzi w górę do wolności. Boże podaruj nam życie w bojaźni Pana! Ponieważ ochrania nas przed obojętnością i lekkomyślnością w stosunku do grzechu, tak, iż będziemy zachowani przed grzechem i niedowierzaniem. Ona ochrania ciebie w twojej ślubnej wierności. Ona pomaga tobie pomyślnie wychowywać dzieci i pilnuje cię przed powierzchowną pobożnością. Boża bojaźń ochrania nas przed pozostawaniem w tyle. Tak wzywam ciebie:, "Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle" (Hebr. 4, 1) na drodze wiary. A jeśli będziesz się przyglądać światu, mówię tobie z Salomonem: "Niech twoje serce nie zazdrości grzesznikom, lecz niech zawsze zabiega o bojaźń Pana" (Przyp. Salomona 23, 17). Niech Pan podaruje to tobie! Amen.
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV