Weź wszystko z Bożej ręki*
TV - Program z 17.06.2007 (Nr. 734 W1) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego? W tym wszystkim nie zgrzeszył Hiob swymi usty" (Hiob 2, 10)
Hiob według naszego tekstu mógłby nawet zgrzeszyć, gdyby nie przyjął zła z ręki Bożej. Wiemy też, jak cierpiał ten Boży mężczyzna z powodu złych mocy szatańskich i złych ludzi. Ale on powiedział także: "PAN dał, PAN wziął, niech będzie imię PAŃSKIE błogosławione" (Hiob 1, 21). On nie wykrzykiwał: "To zabrał szatan" albo: "to zabrali bandyci". Mimo, że szatan maczał w tym swoje ręce i ludzie, którzy zabili jego synów, nie powoływał się w tej stracie na ludzi, ale na Boga. Gdy jego żona rozprawiała się z Bogiem, on wypowiedział: "Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie moglibyśmy przyjmować i złego?" (Hiob 2, 10). Hiob miał teologię, w której wszystko mogło się zdarzyć, dobro i ciężary z Bożej ręki. Taka nauka w Biblii nie jest ostatecznym obrazem, ale ostatnie wersety księgi Hioba pokazują też nam, jak Hiobowi został przywrócony nowy porządek od Boga. Po wszystkich tych cierpieniach przyszli do niego przyjaciele: "Wtedy przyszli do niego wszyscy jego bracia, wszystkie jego siostry i wszyscy jego dawni znajomi, i jedli z nim chleb w jego domu. I wyrażając mu swoje współczucie, pocieszali go z powodu wszystkich nieszczęść, które PAN zesłał na niego" (Hiob 42, 11). Józef myślał podobnie. Jako niewolnik w Egipcie przeszedł wiele cierpień z powodu własnych braci, którzy go wrzucili do studni i na końcu sprzedali. Ale, gdy sprawował on później wysokie stanowisko i znów spotkał swych braci, którzy żebrali u niego o chleb i zboże z powodu głodu, nie powiedział im: "Tak, wy podłe dranie, teraz was mam!" Oczywiście, że nie, Józef płakał, wziął ich w swoje ramiona i powiedział dosłownie: "Tak więc nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg" (1 Mojż. 45, 8). Józef nie był dla swoich braci gorzki, ale zrozumiał, że Bóg przeznaczył mu to zło, żeby go błogosławić i nie tylko jego, ale i cały nadchodzący Izrael. Takie przekonanie uchroniło go przed tym, żeby grzeszyć za to uczuciem zemsty.
W swoich negatywnym trudnościach nie powoływał się na ludzi, którzy byli winni, ale na Boga. I to jest też moje przekonanie o błędzie, który robią dziś niektórzy nauczyciele psychologii. Rozwiązania dla siebie szuka się w tym, że obwinia się innych ludzi.
Strona 2
To prawda, że niektórzy ludzie uczynili tobie coś złego, ale to nie pomoże tobie, jeśli będziesz zrzucał na nich swoje życiowe trudności i żył przez długie lata życia w nieprzebaczeniu i nieczułości. Tym, co wybawi ciebie od tych trudności, jest to, że jeśli rozpoznasz, iż rządzi i panuje w twoim życiu wyższa władza, że los podarowywuje żywy Bóg - nawet wtedy, gdy tego teraz nie rozumiesz, albo może nawet nigdy nie zrozumiesz. Bóg ma dla ciebie w myślach dobro - nawet, jeśli ludzie mają dla ciebie zło! Taka wiedza może cię zrelaksować i nawet uszczęśliwić. Weźmy jeszcze Dawida. Jego własny syn Absalom chciał go zrzucić z tronu i przejąć po nim władzę. Dlatego Dawid musiał uciekać. Tam spotkał się z mężczyzną imieniem Szymei. Był on jeszcze jednym z tych, którzy należeli do domu Saula i on też sprawił Dawidowi przykrość. Ten mężczyzna myślał, że nadeszła jego godzina, dlatego wyzwał uciekającego króla i upokorzył go. "Obrzucał też Dawida i wszystkie sługi króla Dawida kamieniami. Tak zaś zawołał Szymei, złorzecząc: Precz, precz mężu krwią splamiony, nikczemniku! Wtedy rzekł Abiszaj, syn Serui, do króla: Dlaczego ten zdechły pies ośmiela się złorzeczyć mojemu panu, królowi? Pozwól, że podejdę do niego i utnę mu głowę!" (2 Samuela 16, 6-7; 9). Jak zachował się Dawid? W ludzkim zrozumieniu na prześladowanie Absaloma trzeba by było jakoś zareagować, ale król odpowiedział:, "Co wam do tego synowie Serui? Niech złorzeczy, gdyż to Pan nakazał mu: Złorzecz Dawidowi! W takim razie zaś któż może rzec: Dlaczego to czynisz? (werset 10).
Czy jest ktoś, kto rzucał w ciebie tak w przenośni kamieniami? Zastanów się:, Kto jest twoim strasznym wrogiem, kto wyrządził w twoim życiu najwięcej szkody? Przyszła do mnie przed paroma laty pewna kobieta, która oznajmiła: "Nienawidzę mojego byłego męża." Potem zapytałem: "Czy jesteś chrześcijanką?" "Tak", odpowiedziała, "ale jeśli wiedziałbyś, co on mi uczynił...!" - i porządnie przeklinała swojego męża. Ale ja odpowiedziałem do niej: "Pan do tego dopuścił". Tego ona nie mogła pojąć, nakrzyczała jeszcze i odeszła wściekła do domu. Ale po kilku tygodniach ta kobieta przyszła na kościelną uroczystość. Ledwo ją poznałem, zewnętrznie bardzo się zmieniła, sprawiała wrażenie szczęśliwej i rozluźnionej. Powiedziała mi: "Całą długą noc walczyłam z twoimi słowami i przeciwstawiałam się im mając zły humor. Ale potem przeczytałam jeszcze raz teksty Biblijne i Duch Święty udowodnił mi wszystko. Nagle wszystko stało się jasne. Mój ex-mąż i sposób, w jaki się zachowywał należał do mojego życia. Potem mogłam się modlić: "Panie, nie wiem, dlaczego tak chciałeś, ale dziękuję ci także za ten czas. Musiałeś mieć w tym coś dobrego." I ona została wybawiona, nawet była uzdrowiona cieleśnie. Dawid także wziął ataki wroga z Bożej ręki. To uchroniło go przed uczuciem zemsty i przed gorzkim, kąśliwym sercem. Potem, gdy jego syn Absalom umarł, opłakiwał nawet swoje dziecko, ponieważ mu przebaczył.
Jak codziennie żyć w prawdzie?
Wiem też, że naturalnie my wszyscy często jesteśmy nagle zaskoczeni, ponieważ jest przecież jeszcze w nas ten stary człowiek. I zamiast brać wszystko z Bożej ręki, to jesteśmy rozgniewani i złośliwi. Wtedy też wyznaję chętnie swoje własne grzechy. Pewnego razu byłem w drodze do centrum Hamburga. Z powodu braku miejsc parkingowych, często są z tym problemy,przez pół godziny jeździłem próżno wkoło, aż odkryłem w końcu lukę. Prawie już udało mi się zaparkować tyłem, gdy nagle podjechał kierowca samochodu sportowego i zajął mi szybko tę lukę. Wtedy się zezłościłem! Wyszedłem z samochodu i zacząłem dyskusję z kierowcą. W tym momencie zapomniałem całkowicie o Dawidzie i Józefie.
Strona 3
Nagle ten mężczyzna powiedział: "Wie pan, w pańskich programach telewizyjnych, brzmiał pan trochę lepiej!" Chciałem się wtedy zapaść pod ziemię. Jeśli przyjąłbym tą sytuację z Bożej ręki, postąpiłbym pewnie zupełnie inaczej. To jest nasz problem. To nie dotyczy tylko małych kłopotów dnia powszedniego. Ostatecznie zostaje włączone całe doświadczenie życiowe. My powinniśmy brać z Bożej ręki wszystko. A jeśli myśl, że jesteśmy zawsze prowadzeni ręką z wysokości jest w naszych sercach, to otrzymamy pokój. Wówczas wiemy, że nasze życie nie jest prowadzone przez złe moce i przypadek, i nie jest tylko piłką w grze, ale ma sens. Podstawowe pytanie brzmi: Jak podołamy temu, by stać się jak Jezus, Józef lub Dawid? Ja wierzę, że to może nastąpić tylko wtedy, gdy jesteśmy blisko Jezusa, sycimy się Jego Słowem, a ono jak potrawa odżywia naszą duszę. "Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mateusz:4,4). Jeżeli trzymamy Biblię tylko na półce i wyciągamy ją najwyżej w niedzielę, gdy idziemy do kościoła, to Słowo Boże nas nie zmieni. Tylko wtedy, gdy w niej żyjemy i przenikają nas słowa prawdy Pisma świętego od stóp do głów i modlimy się nad przeczytanymi tekstami i o nich myślimy, wtedy zaczynamy stawać się czuli i wrażliwi, a Bóg nas kształtuje. Tylko wtedy możemy przetrwać kuszenie, tak jak Jezus, gdy był przez diabła zaatakowany na pustyni, gdy będziemy pamiętać o słowie Bożym. Nasza rosyjska współpracownica, podczas wspólnej podróży po Ukrainie, opowiedziała mi historię swego życia. Ludmiła, takie jest jej imię, urodziła się na Syberii i tam spotkała Jezusa. Miała wielką miłość do Pana, On stał się jej Oblubieńcem. Wszystko omawiała z nim, wraz z Nim cierpiała. On był jej przyjacielem i doradcą, miała ciągle stałą wspólnotę z Nim.
Potem w życiu Ludmiły pojawił się młody mężczyzna, nasz kochany Waldemar i wprowadził zamieszanie w sercu tej młodej dziewczyny. Ona powiedziała mi: "Jak zobaczyłam, że ten mężczyzna zabiega o mnie i chce się ze mną ożenić, otrzymałam złe sumienie". Wiecie, dlaczego? Ponieważ ona się bała, że ta miłość może jej niebiańskiego Narzeczonego zranić. To głęboko mnie poruszyło. Trochę później Ludmiła naturalnie zrozumiała, że może prowadzić szczęśliwe życie małżeńskie, a Jezus nadal będzie jej Narzeczonym. Ale co ja chcę właściwie powiedzieć przez ten przykład? Piękne jest, jak tak żyjemy z Jezusem, jak mamy z Nim głęboki uczuciowy związek. W tym, ćwiczę też samego siebie - np.: rano zanim jeszcze wstanę. Potem omawiam dzień z Jezusem i proszę Go: "Panie, przeprowadź mnie przez ten dzień. Przez to, co może mnie nieoczekiwanie spotkać, a może nawet sprowokować - pomóż mi w tym! Działaj przez Ducha Świętego, przez Twoje Słowo i pozwól być mi zawsze podobnym do ciebie. Wtedy ludzie będą widzieć, że chrześcijanie są inni niż świat. Wtedy poznają, że mamy uświęconą naturę, że mieszka w nas Chrystus." Ale tak się nie stanie, jeśli nie zrozumiemy i nie poznamy tego, że Bóg chce nas we wszystkim błogosławić. A więc chciałbym zakończyć podając taki przykład:, Jeśli przyjrzymy się drugiej stronie, ręcznie wykonanego dywanu, to zobaczymy tylko okropne zamieszanie. Może odczuwasz, że twoje życie jest do tego podobne. Może pytasz nawet: "Mój Boże, dlaczego to wszystko musi się dziać? Nie widzę w tym żadnego sensu, że muszę to wszystko przeżywać." Ale ja mówię tobie: "Przyjdzie dzień, że Jezus sam odwróci twój dywan życia, który własnoręcznie utkał. Wtedy zobaczysz wyśmienity wzór i zawołasz: "Mój Boże, wszystko uczyniłeś cudownie! W imieniu Jezusa. Amen.
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV