ARKA TV
ARKA TV - Kazania Online

Troska o nieoświeconych*

TV - Program z 08.10.2006 (Nr. 721 W 1) - Pastor Wolfgang Wegert

Kazanie: "I mógł współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, skoro i on sam podlega słabości"     (Hebrajczyków 5,2)

Nasz tekst kazania mówi, zatem o niewiedzy i błędach w rzeczach wiary. Ale w tych słowach tkwi jeszcze coś więcej - mianowicie, że powinniśmy być prawymi kapłanami dla tych, którzy o tym nie wiedzą, aby ich z tej biedy wyprowadzić. Jak może pomóc, taki chrześcijanin, który otrzymał poznanie Boże, tym niewiedzącym? Odpowiedź pierwsza brzmi:

Jako chrześcijanie powinniśmy współczuć

Prawy kapłan, który żyje według Słowa Bożego, współczuje razem z tymi, którzy są w niewiedzy. On jest dla nich wyrozumiały, rozumie ich sytuacje. To znaczy, że on nie potępia niewierzących, nie wyzywa ich od głupich i nie wali Biblią po uszach. Nie stawia się też wobec nich arogancko, dlatego że nie pojęli chrześcijańskiej wiary. Boże zachowaj nas wszystkich, którzy zrozumieli Ewangelię i ostrzegajmy przed taką arogancją! Nie, wierzący współczuje im dużo bardziej, ponieważ wspomina sobie swoje początkowe słabości w poznawaniu i w wierze. Nie zapomina, że żaden człowiek nie wierzy przez swoje własne uzdolnienie. On zrozumiał, że na wiarę nie możemy sobie zasłużyć, lecz jest łaską, dlatego, że człowiek jest wewnątrz związany przez grzeszność swojej natury. Przymus do grzechu, zniewolił go w poznaniu, aby nie mógł odróżniać i wybierać Bożych spraw. Postaw psu miskę sałaty i miskę mięsa, - co on będzie jadł? Naturalnie mięso. Dlaczego? Ponieważ ma wolny wybór? To wygląda tylko tak na zewnątrz, ale w rzeczywistości pies nie ma żadnego wolnego wyboru. Ponieważ jego psia natura nie pozwala na wolny wybór. Mimo, że sam wybrał dobrowolnie miskę z mięsem, bo inaczej nie mógłby wybrać. Słyszałem od lekarzy, że palacze dokładnie wiedzą o śmiertelnym niebezpieczeństwie tytoniu - a jednak palą. Mają wprawdzie wybór powiedzieć: "Przestaję palić", ale jednak tego nie czynią, chociaż dokładnie wiedzą, co może nastąpić.


Strona 2

Przyjaciele, w naszej naturze, kochamy ciemność bardziej niż światło, i inaczej nie możemy, bo jesteśmy do Bożych spraw nieprzychylnie ustosunkowani. Jeśli nie masz odnowionego serca, Pismo Święte ciebie denerwuje. Tkwi to w twojej grzesznej naturze, którą otrzymałeś po Adamie i jesteś w pewien sposób uwiązany. W dodatku grzeszyłeś jeszcze i nawet nie chciałeś wejść do wolności. Wiara w Chrystusa jest nam zaoferowana, ale jej nie chcemy, bo też nie możemy. Pismo Święte mówi tak:, "Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dla niego głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać" (1 Kor. 2, 14). Sprawiedliwy chrześcijanin, który widzi ludzi nieoświeconych i mylących się, nie wynosi się nad nimi i nie jest dumny, lecz dokładnie wie, że bez łaski Bożej danej z góry, nigdy nie poznałby Zbawiciela. Ty, ja i my wszyscy, którzy przez łaskę Bożą przyznajemy się do Chrystusa, jesteśmy chrześcijanami i mamy poznanie Boże oraz duchową umiejętność rozróżniania, mamy to tylko, dlatego, ponieważ żywy Bóg ukształtował nas tak w naszym życiu i w naszym sercu przez swoją suwerenną ingerencję, że my, którzy przedtem byliśmy ślepi, od tej pory mamy otwarte oczy. I jeśli ty, kochany chrześcijański kapłanie, zapamiętasz i zachowasz to w swojej głowie i w sercu, bardzo będziesz pokorny i nie zapomnisz, z jakiego zaślepienia i zatwardzenia sam wyszedłeś, że jeśliby nie zlitowałby się nad tobą Duch Święty, jeszcze dziś byłbyś pośród tych niepojętnych i błądzących. Z tego powodu nigdy się nie wynosimy, jakby był to wynik naszej własnej pracy, ale możemy współczuć i litować się. I jeśli chcesz wypełniać sprawiedliwą służbę kapłańską, to zatroszcz się o twoich niewierzących bliźnich i tych, którzy nie wiedzą. Chrześcijański kapłan naśladuje np.: swojego Pana, który chociaż był bez grzechu, to jednak sam przeszedł przez cierpienie i próby tak samo jak my i dlatego współczuje nam w naszej słabości. "A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą" (Hebr. 2, 18). Oznacza to również, że: "musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu" (Hebr. 2, 17). Jezus miał współczucie dla nieoświeconych. Tak, On z nimi cierpiał. On miał serce dla niewierzących i ludzi będących daleko od Boga. Raz ze złamanym sercem zawołał: "Gdybyś i ty poznało w tym to dniu, co służy ku pokojowi, lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi" (Łukasz 19, 42). Jaki tragizm! Chrystus jest serdecznym kapłanem, bratem i przyjacielem. I chciejmy w tym samym Duchu współczuć tym nieoświeconym, aby pozyskać ich serce. Może oddział żołnierski potrzebuje "żelaznego" dowódcy, naród też może chcieć "żelaznego, albo zawziętego" kanclerza. Ale nikt nie potrzebuje "żelaznego" kapłana, lecz kapłana z sercem, który jest miłosierny. Tak, dajmy ludziom miłość, łagodność i współczucie, żeby doszli do poznania i prawdy.

W służbie kapłańskiej powinniśmy być aktywni

Nieoświecony nie może pozostać w niewiedzy. Nie wystarczy żałować ich z powodu niewiary. Jeśli widzimy grzeszących ludzi, kapłańskim zadaniem nie powinno być mówienie: "Wiem jak się czujesz, rozumiem twoją słabość i ciężar, dlatego ją uznaję. Zatem zostań takim, jakim jesteś." Dzisiaj na nabożeństwach jest "tendencja" - jak się ładnie mówi - na nie instruowanie w zbawczej Ewangelii, ale wkraczanie w potrzeby uczuciowe. Chętnie się wtedy mówi: "Musisz tych ludzi odbierać przecież, stamtąd gdzie są." Brzmi to wprawdzie dobrze, ale takie subtelne głoszenie może mieć błędne następstwa. Ponieważ jeśli się na nabożeństwie nie wyjaśni ich potrzeby, to może być tak, że ludzie nie będą lepiej zorientowani w Ewangelii.


Strona 3

To jest coś takiego, jak gdyby nauczyciel szkolny nie uczył konkretnie liczb, czytania i pisania, ponieważ dzieci nie mają takiej potrzeby, bo one mają dużo więcej chęci do zabawy niż do nauki. Ale czy będziemy dobrymi nauczycielami dla tych nieoświeconych o abecadle - czy takie współczucie czegoś ich nauczy? Tutaj przychodzi na nas ogromna odpowiedzialność, by rozumieć i pomagać jak kapłani Boga - w Duchu wyrozumiałości, pokory i we własnym doświadczeniu i wspomnieniu, jakimi byliśmy i skąd przyszliśmy. Nie możemy mieć takiego zrozumienia, myśląc, że powinniśmy przemilczeć jakieś słowo, bo może czasami będzie to bolało naszych słuchaczy i będą się czuć z tym niedobrze. A więc współczucie dla nieoświeconych nie może polegać tylko na tym, że oni nie wiedzą albo na użalaniu się - zamiast im to po prostu wytłumaczyć, na co oni mają ochotę, oraz dlaczego nie chcą rozmawiać o tym, na co Bóg ma ochotę! Pewien kucharz narzekał na swojego praktykanta: "On interesuje się tylko listą przebojów i dziewczynami." Jego kolega odrzekł: "Musisz z nim wejść w te rozmowy o przebojach i o dziewczynach!" Ale ten kucharz odpowiedział:, "Jeśli ten facet nie będzie interesował się gotowaniem, to się rozminie ze swoim zawodem." Tkwi w tym kawałek prawdy. Co pomoże uczniowi, jeśli nie nauczy się gotowania, a potem nie zdobędzie zawodu i nie opanuje swojego fachu? Jeśli się z tym dobrze nie zaznajomi, to sobie sam zaszkodzi. Taka postawa w duchowych sprawach, ma jeszcze bardziej dalekosiężne następstwo, niż w normalnym wykształceniu. To jest źle, że Kościół mija się z celem, bo opiera się w nauczaniu na "dobrym współczuciu", tak, że jest przy tym jakby estradowym artystą, zamiast wytłumaczyć prawidłowo Ewangelię!

Karl Barth nazywał takich głosicieli nawet złymi prorokami, którzy myślą, że mówią w imieniu Bożym, podczas gdy jawnie odzwierciedlają swoje zdanie i próbują podzielić społeczne myślenie entuzjazmem, i w ten sposób być "z nimi." Barth powiedział w jego znanym kazaniu z marca 1916 roku, pod tytułem: "Ksiądz, który mówi ludziom prawdę": "Boże Słowo nie jest tym, co chcemy usłyszeć, lecz tym, co od Boga słyszeć musimy!" A wiec współczucie dla nieoświeconych może tylko wtedy się ostać, gdy rozpoznamy w nich duchowe zagrożenie, jakby nieuleczalną chorobę i będziemy aktywnie czynić wszystko, by to zmienić. I dokładnie w tym samym sensie Jezus wypowiedział innym swoją słynną misję. Brzmi ona: "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody" (Mat. 28, 19). To misyjne polecenie jest, zatem jednocześnie nauczaniem, by być oddanym temu obowiązkowi i żeby głosić Ewangelię wszystkim ludziom, ale nie jak zwykłe chrześcijańskie hasła, lecz konkretnie wyjaśniać jej treść. Dlatego Apostoł Paweł pisze w swoim pożegnaniu w Efezie: "Nie uchylałem się, bowiem od zwiastowania wam całej woli Bożej" (Dz. Ap. 20, 27). On to powiedział z całkowitym zapałem i zaangażowaniem, ponieważ w wierszu poprzednim napisał:, "dlatego oświadczam przed wami w dniu dzisiejszym, że nie jestem winien niczyjej krwi" (Dz. Ap. 20, 26). Apostoł chciał przez to powiedzieć, że w sprawach Ewangelii chodzi o życie i śmierć. Kto się nie nauczył prawdy i łaski w Bożych przykazaniach i w Jego nauce, ten jest dzieckiem śmierci. Ale Apostoł Paweł wszystko tam wyjaśnił, że jest wolny od krwi swoich słuchaczy. Jakie potężne słowo! I daje nam to także pewien wgląd, w to ,jak Apostoł Paweł myślał i miłował Pismo Święte, a jak my dzisiaj często powierzchownie sprawujemy naszą służbę.


Strona 4

Apostoł Paweł nie pozostawił niczego niewyjaśnionego. Dlatego nie jest on nikomu nic winien. On głosił całą Ewangelię i starannie uczył lekcji. Tak, więc nie ma żadnego tłumaczenia, że ktoś nie był prawdziwie powiadomiony. Paweł był dla tych nieoświeconych i błądzących współczującym pastorem. Nie organizował żadnych chrześcijańskich przebojów i nie zostawiał nikogo przy zabawie w "Biblijną zgaduj zgadulę". Nie, on starannie i systematycznie uczył Bożych rad, jak wiemy to na przykład z Listu do Rzymian. Jego listy nie zawsze są łatwe do zrozumienia, ale muszą być nauczane i lubiane, bo inaczej żaden człowiek nie dojdzie do świętej i zdrowej wiary. Paweł włożył swoje krwawiące serce w Biblijne instrukcje. On, dlatego tak się zmagał w Ewangelii, by ją zachować czystą i jasną oraz by chronić ją przed sfałszowaniem. I zawsze ostrzegał przed tym innych chrześcijan, by nie naśladować ducha innej ewangelii (2 Kor. 11, 4). Dlatego Kościoły, społeczności, a także ty i ja mamy ogromną odpowiedzialność. My nie możemy popełnić błędu, żebyśmy sami nie stali w prawdziwej wierze. Niestety czasami ma się takie wrażenie, że sami chrześcijańscy przewodnicy są ślepi duchowo. Jezus o takich nauczycielach religijnych powiedział: "Ślepi są przewodnikami ślepych, a jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną" (Mat. 15, 14). Dlatego wraz z Apostołem Pawłem wołam do ciebie: "Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie Słowo prawdy" (2 Tym. 2, 15).

Chciałbym wszystkich tych, którzy dziś zrozumieli, że żyją w niewiedzy, poprosić z serca: "Szukaj Bożego Słowa! Ucz się, a doświadczysz łaski do nawrócenia, a przez poznanie Słowa Bożego nastąpi wewnętrzna przemiana. Pozwól sobie to wytłumaczyć. Pozwól siebie uratować!" Dzisiaj jest okazja, jeśli powiesz: "Nie chcę być nieświadomym i zostać zaślepionym, nie chcę żyć dłużej w moim zatwardzeniu i przylegającym grzechu do mojego serca, ale chcę doświadczyć mądrości od Pana." Chciałbym się również zwrócić do tych, którzy są w Biblijnej służbie nauczania Słowa - do tych, którzy myślą, że już wszystko pojęli. Jeśli tak wierzysz, to znajdujesz się w błędzie, ponieważ jesteś na złej drodze. My wszyscy i także ja, zechciejmy zrozumieć, że w poznaniu Ewangelii musimy koniecznie jeszcze wzrastać. Słyszeliśmy już, że: Prawdziwy kapłan Boży jest współczujący. Ale on sam też jest uczniem Pana, jest mądry i wierzący. I on jest tym, który może głosić prawdę Słowa Bożego. Dlatego zechciejmy się o to starać. Jest to bardzo ładnie poprowadzić parę miłych scen teatralnych, albo dużo muzyki - i mieć cały skład pieśni na nabożeństwie. To wszystko przecież także należy do życia we wspólnocie - a szczególnie wtedy, gdy w ten sposób wpada prawdziwe ziarno Słowa Bożego w naczynie. Ale śpiew z woli śpiewaka i granie z woli gracza jest tylko przedstawieniem i dymem. Ale jeśli twoje serce wykształcone jest w Słowie Bożym, to jesteś zdolny pełnić prawdziwą służbę pastorską. Paweł przyznaje się: "Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa" (Filipian 3, 12). A dwa wersety wcześniej mówi: "żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego i uczestniczyć w cierpieniach jego" (Filipian 3, 10). Bóg chciałby pomóc tobie i mnie, by aż do końca naszego życia być uczącymi się, którzy wołają: "Pozwól nam poznać Jezusa! Pomóż nam w tym Boże! Amen!


 Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV