ARKA TV
ARKA TV - Kazania Online

To zależy od przyjęcia, sprawiedliwości*

TV - Program z 22.04.2007 (Nr. 679 W 1) - Pastor Wolfgang Wegert

Kazanie: "Szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem będą nasyceni"     (Mateusz 5, 6)

Jesteśmy już ponad poziomem numer 1 w przewodniku Błogosławieństwa, o którym rozmawialiśmy: "Szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem ich jest królestwo niebieskie." I poziomem 2: "Szczęśliwi, którzy się smucą, albowiem będą pocieszeni." Poziom 3: "Szczęśliwi łagodni, albowiem odziedziczą ziemię." I poziom 4: Szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem będą nasyceni."

O jakiej sprawiedliwości mówi tutaj Jezus

Człowiek, który smuci się i jest zakłopotany z powodu niedoboru i ubóstwa duchowego będzie łagodnym człowiekiem, ponieważ odeszła od niego jego pycha. I będzie miał on też nowe wymagania. Nie będzie dążyć w pierwszym rzędzie za rzeczami ziemskimi. On nie pragnie i nie łaknie komfortu, uznania i akceptacji albo sukcesu. On rozpoznał dużo więcej, że jego niedobór jest w jego duchu i jest to brakująca sprawiedliwość przed Bogiem. I to jest według Pisma Świętego gruntowny problem całej ludzkości. Ten błogosławiony rozpoznał niedostateczność swojej sprawiedliwości wymaganej od jego Stwórcy. Tak popadł on w błogość, głodując i pragnąc sprawiedliwości Bożej, przez którą dochodzi on do pokoju z Bogiem i tak może wejść do wewnętrznego pokoju. Ten szczęśliwy w ubóstwie chwały Jezusa, nie ma z pewnością nic przeciw społecznej sprawiedliwości socjalnej, w której zawsze się czegoś wymaga od kraju i to oczywiste, też ma się do tego prawo. On nie ma nic przeciwko słusznej wypłacie i zrozumiałe nic przeciw prawnym wyrokom sądowym, które sędzia w sądzie wydaje. Naturalnie, że ogólnie jest sprawiedliwy. My wszyscy jesteśmy za tym, żeby w naszym kraju było odpowiednie podejście do sprawiedliwości. Ale Jezus nie mówi tutaj o powszechnie ogólnej sprawiedliwości, tak jak nie mówił o materialnej biedzie i też nie o tym, że ktoś z powodu temperamentu, talentu, czy uzdolnienia stanie się łagodnym. Nie, On mówi zawsze o duchowych rzeczach i tutaj też o duchowej sprawiedliwości.

Człowiek, o którym mówi Jezus poznał, że może być szczęśliwy tylko wtedy, jeśli znów będzie z Bogiem jednym sercem i jedną duszą. Na pewno mieliśmy już z kimś gwałtowną sprzeczkę. I oczywiście wszyscy też przeżyliśmy, że pojednanie i pokój jest czymś zbawiennym, szczęśliwym. W naszym tekście nie chodzi w pierwszym rzędzie o sprzeczkę, którą mamy z ludźmi, lecz o sprzeczkę, którą rozpoczęliśmy z Bogiem - i o pojednanie. Boża sprawiedliwość w sercu jest i zostanie kluczem do szczęścia chwały błogosławieństwa. Nikt nie może mieć prawdziwego pokoju i jednocześnie żyć przeciwko Bogu. Nikt nie może być prawdziwie szczęśliwym i jednocześnie żyć w grzechu. Czasami ludzie tak się zachowują, jakby grzech był ich szczęściem. Ale to jest szczere kłamstwo. To wiecie też sami osobiście, ono jest oszukiwaniem samego siebie. Czystość i świętość oznacza dużo więcej, to naturalny element, rozwija się w prawdziwym szczęściu - i nigdzie poza tym. Prędzej ryba mogłaby żyć w ogniu, niż człowiek byłby szczęśliwym w grzechu. Dlatego ty też może w swoim życiu żyjesz przeciw przykazaniom Bożym, będąc nieszczęśliwym. Spróbuj się wysilić, - ale to się tobie nie powiedzie.


Strona 2

Prawdziwe, spełnione życie możemy uzyskać tylko poprzez życie w sprawiedliwości i w pokoju z Naszym Bogiem. I o tej sprawiedliwości mówi Jezus w naszym błogosławieństwie chwały. Ktoś, kto w tym celu głoduje i pragnie żądając sprawiedliwości z powodu Jezusa Chrystusa-będzie nasycony,ponieważ Biblia mówi wyraźnie, że On sam jest tą sprawiedliwością dotyczącą Boga. Dlatego Słowo Boże mówi o Jego Synu:, "Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie sprawiedliwością" (1 Kor. 1, 30). Tutaj jesteśmy w centralnym punkcie, to jest jądro wartości Ewangelii, w której będziemy posileni, czyli silni. Jeżeli człowiek nie żyje przez sprawiedliwość Jezusa Chrystusa, wtedy jego życie nie ma wartości. Nie może nazywać się życiem. I też chrześcijanie wypadają często z obszaru centralnego punktu Ewangelii, ponieważ zapominają, że z tej mocy sprawiedliwości, która została podarowana im w Chrystusie mogą sami żyć w tym błogosławieństwie chwały. Człowiek, który coraz lepiej wchodzi w górę drogą prowadzącą do chwały, w rezultacie doszedł do poznania swoich grzechów, gdyż rozpoznał swoje ubóstwo duchowe przed Bogiem, z tego powodu został zasmucony i w tym też stał się łagodnym, przez to zgadza się on ze swoim Bogiem, przyznając mu rację. On głoduje, aby wejść do środka błogosławieństwa swojego Pana. Więc uczy się najpierw o tym, że Chrystus przejął na siebie od niego grzesznego jego grzechy i jego winę. Biblia mówi: "On dla nas zrzucił winę na Tego, który nie popełnił żadnego grzechu, abyśmy w Nim osiągnęli sprawiedliwość Bożą" (2 Kor. 5, 21). I już w Starym Testamencie czytamy: "On" - Jezus - "On był przeszyty za nasze występki, starty za grzechy nasze. Na Nim ciążyła kaźń niosąca nam pokój, a przez Jego rany - myśmy uzdrowieni! (Izajasza 53, 5).

A potem ten, który uczy się w błogosławieństwie chwały dochodzi do jeszcze większego poznania: Chrystus przejął na siebie nasze grzechy, lecz w przeciwieństwie przekazuje nam Jego sprawiedliwość. W tym przykładzie znalazł bezprecedensową i błogosławioną wymianę. My możemy przekazać Zbawicielowi nasze grzechy, a On wręcza nam swoją sprawiedliwość. On był starty za nasze grzechy, a my w zamian otrzymaliśmy sprawiedliwość. W tej sprawiedliwości jesteśmy uznani za sprawiedliwych. Jak wspaniała jest dla nas zgubionych grzeszników ta wymiana. Możemy się prawdziwie z serca radować z takiego prezentu sprawiedliwości, który jest nam podarowany w Jezusie Chrystusie. To jest droga, na której definitywnie spotkamy szczęście. "Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem" (1 Kor. 1, 30). Albo jeszcze raz 2 Kor. 5, 21: "On dla nas zrzucił winę na Tego, który nie popełnił żadnego grzechu, abyśmy w Nim osiągnęli sprawiedliwość Bożą". Ostatecznie chodzi w tym błogosławieństwie o sprawiedliwość, którą Bóg nam przedstawił w swoim synu Jezusie Chrystusie. Chrystus był posłuszny. On żył w czystości, żył świętym życiem i czynił całą wolę Bożą. "A głos z nieba mówił: To jest mój Syn ukochany, upodobałem go sobie" (Mateusz 3, 17). On jest prototypem takiego człowieka, jakiego życzył sobie Bóg i był takim, jakim On chciał żeby był. Ta sprawiedliwość, którą ma Jezus Chrystus może być naszą własną sprawiedliwością. On jest tą sytością. On jest tym wypełnieniem, On jest tym szczęściem chwały naszego życia, bo przez Niego, naszego Pana i Zbawiciela mamy pokój z Bogiem.

Z jaką wnikliwością błogosławiony szuka sprawiedliwości

Pan Jezus omówił w tym błogosławieństwie, z jaką wnikliwością błogosławiony szuka sprawiedliwości. Wciąż przypominam o tym, że: Jezus naucza tutaj, w tym błogosławieństwie chwały o Nowo narodzonych - o tych, którzy wzbudzeni są duchowo, którzy rozpoznali swoje grzechy, także rozpoznali duchowe ubóstwo i wszelkie braki w sprawiedliwości Bożej. Martwy duchowo nie ma żadnego głodu i pragnienia Bożej sprawiedliwości. Miliony ludzi nie interesuje się nabożeństwem, Biblią, parafią, i modlitwą. A jeśli im mówisz: "Ty tego potrzebujesz", pytają:, "O kim mówisz? Czego ja potrzebuję? Ja potrzebuję podwyższenia pensji, ale przecież nie tej sprawiedliwości Chrystusa". Ale kiedy Bóg ożywia człowieka do duchowego życia, natychmiast jest także duchowa potrzeba. Kiedy rodzi się niemowlę, zaczyna oddychać i krzyczeć. A potem ma także głód i pragnienie.


Strona 3

Głód i pragnienie posiada usilnie naglące konieczności, które posiada człowiek, oboje razem tworzą nieodpartą władzę. Ostatecznie w tej grze zagrożone jest życie człowieka. Przedstaw sobie, głodnego i spragnionego człowieka, który przychodzi do Ciebie, a ty mu mówisz: "To są twoje nerwy", albo: "Twój głód jest psychosomatyczny, on jest tylko urojeniem. Zapomnij go po prostu, a potem zniknie." Każdy wie, że taka gadanina jest tylko absurdem. Ponieważ głód i pragnienie są czymś całkiem realnym! Nie możesz przez dyskusję usunąć głodu i pragnienia, one są tak realne i prawdziwe, że albo będziesz jadł i pił, albo umrzesz. Tak samo jest też z duchowym głodem, z tym głodem ducha za sprawiedliwością i świętością. On jest równie realny. Również do tego duchowego głodu i pragnienia nie możesz sobie powiedzieć, żeby odszedł i czynić tak, jakby on nie istniał. Ta tęsknota nęka człowieka w zbudzonym sercu. Duchowy głód nie jest żadnym duchowym szpanerstwem, nie jest też uczuciem i nie ma też nic do czynienia z religijnym urojeniem. Nie, ta dusza człowieka jest tak realna jak twój brzuch. Ona żąda potrawy tak samo jak żołądek, w przeciwnym razie człowiek będzie ginąć - nie tylko cieleśnie, lecz także duchowo. Nic na świecie nie jest tak prawdziwe jak głód i pragnienie. Człowiek musi jeść i pić. Również człowiek duchowy musi mieć odpuszczone grzechy - dla niego nie ma innego wyjścia. Również musi mieć sprawiedliwość Bożą, w przeciwnym razie nie może żyć. Również musi się modlić. On musi mieć Biblię. On potrzebuje pożywienia dla wewnętrznego człowieka.

Wszystkie włókna wzbudzonego, duchowego człowieka, krzyczą za sprawiedliwością, która obowiązuje w Bogu. On nie krzyczy za urlopem, on nie krzyczy za pochwałą i uznaniem, on krzyczy za sprawiedliwością. "Jak jeleń tęskni do wód strumieni, tak dusza moja tęskni do Ciebie Boże" - czytamy w Psalmie 42, 2. Człowiek nowonarodzony ma tęsknotę za Panem. On żąda tego i modli się, dlatego, żeby prowadzić sprawiedliwe życie przed Bogiem. On tęskni za wewnętrzną zgodnością z tym, który go stworzył i uwolnił. Wszystko inne nie ma dla niego porównania i znaczenia. Przypominam sobie swoje nawrócenie. Moja mama była wierząca. Przez długie lata modliła się za Raufbolda Wolfganga, by w końcu odstąpił od swojej głupoty, z drogi tego świata i grzechu, żeby nie chciał wchodzić na tą drogę i żeby się nawrócił. Ona razem ze swoim mężem klęczała przed łóżkiem. Przez dziurkę do klucza widziałem własnymi oczyma i słyszałem własnymi uszami, jak walczyli przed Bogiem o ratunek dla mnie. Podczas, gdy się nawróciłem, moja tęsknota była jakby podzielona. Z wilczym apetytem uczęszczałem na zebrania. Ta nowa wiara, tak mnie zaangażowała, że osobiście dla mojej mamy było to trochę za dużo. Raz powiedziała mi nawet: "teraz spotkałeś się z dobrem i stałeś się chrześcijańskim rajdowcem. Ale ona była zadowolona, że Zbawiciel zamieszkał w moim sercu i ja także byłem zadowolony.

Ta tajemnica mojej przemiany z poprzedniego życia była całkiem łatwa. Ja musiałem po prostu, jak to Jezus określił, być w tym, co należy do mojego ojca. I tak to już do dzisiaj zostało. Pismo Święte mówi: "Oto nadchodzą dni - mówi Pan Bóg, - gdy ześlę głód na ziemię: nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód usłyszenia Słowa Bożego" (Amos 8, 11). Moja modlitwa i dzisiejsze wołanie: Panie Jezu ześlij głód na nasz kraj, głód i pragnienie za Słowem Świętym, żeby doświadczyli szczęścia chwały ci, którzy pragną i głodują za sprawiedliwością. W imieniu Jezusa. Pozwólcie się o to modlić. Ja wierzę, że Bóg i nam w kraju ześle odnowę. Ale bez duchowego głodu za sprawiedliwością nie może przyjść odnowienie. Wiadomo, że przez sytość to się nie wydarzy. Tak długo jak wypełniamy nasz brzuch świństwem tego świata, nie będziemy mieli żadnego głodu za sprawiedliwością. Ale jak będziemy mieli właściwe pojęcie, jakimi jesteśmy bankrutami przed Panem, wtedy spotkamy się ze szczęściem chwały tego błogosławieństwa. I nie możemy przestać dziękować Panu za Jego podarowaną sprawiedliwość w imieniu Jezusa. Potem mamy tylko jeszcze jedną tęsknotę: "Panie Jezu pozwól nam żyć przez twoją sprawiedliwość."


 Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV