ARKA TV
ARKA TV - Kazania Online

To dobrze, że odejdę*

TV - Program z 31.07.2011 (Nr 887) - Pastor Wolfgang Wegert

Kazanie: „Lecz Ja wam mówię prawdę: lepiej dla was, żebym Ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was"     (Ew. Jana 16, 7)

Wieczorem przed ukrzyżowaniem Jezus był razem z uczniami po raz ostatni. Byli przerażeni i zdezorientowani, ponieważ ich Pan zwierzył im się, że wkrótce ich zostawi (Ew. Jana 15, 28). A co gorsze: On im też powiedział, że teraz nie mogą iść za Nim. Ale Jezus pocieszał te złamane dusze uczniów słowami: "Niechaj się nie trwoży serce wasze: wierzcie w Boga i we mnie wierzcie!" (Ew. Jana 14, 1). Dał im obietnicę i powiedział, że idzie do Ojca i tam przygotuje dla nich miejsce. I nie tylko to: On również obiecał wrócić i wziąć ich do siebie (Ew. Jana 14 3). Ale Jezus nie tylko pocieszał zbulwersowanych uczniów, ale także otwarcie i szczerze skonfrontował ich z rzeczywistością, która na nich czeka. Powiedział bardzo wyraźnie, że spotkają się w świecie, który jest wrogi wobec Chrystusa i Jego naśladowców. Uczniowie Jezusa będą żyć w świecie, który prześladuje Chrystusa. A jeśli prześladowcy sami nie mogą odnaleźć się w Chrystusie, będą prześladować tych, którzy Go reprezentują. W Ew. Jana 15, 18 Jezus mówi: "Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził". I w Ewangelii Jana 15, 20: "Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą". Jezus więc poszedł i jednocześnie zapowiedział swoim uczniom trudne czasy, w których muszą cierpieć prześladowania. Mimo wszystko mówi do nich jednak: "Lepiej dla was, żebym Ja odszedł". Dlaczego to jest lepsze, że Jezus odszedł? To jest pytanie, które chcemy teraz wziąć pod uwagę. Po pierwsze musimy pamiętać:

Fizyczna obecność Jezusa jest nadzwyczaj cenna

Uczniowie mogli cieszyć się fizyczną obecnością Jezusa w szerokim zakresie. Mieli trzy lata głęboką wspólnotę ze swoim Mistrzem. Biegli do Niego ze swoimi troskami, opowiadali Mu o swoich trudnościach i zaznajamiali Go ze swoimi wątpliwościami. Oni z Nim jedli i pili. Widzieli Go uśmiechającego się, widzieli Go płaczącego (przy grobie Łazarza). I nigdzie nie czytamy w Słowie Bożym, że Pan wycofał się ze wspólnoty z uczniami. Ta fizyczna obecność Jezusa była wyjątkowym przywilejem dla uczniów. Wcielony Syn Boży mieszkał wśród nich i wyjaśniał im pisma.


Strona 2

A teraz to błogosławieństwo Jego osobistej obecności ma się skończyć. Dlatego uczniowie byli smutni. W wersecie 6, Jezus mówi: "Ale że wam to powiedziałem, smutek napełnił serce wasze". Ludzie, którzy stracili kochanego małżonka lub kogoś bliskiego, znają to uczucie. Ten smutek, o którym tutaj mówi Jezus, może dobrze zrozumieć tylko ta osoba, która doświadczyła takiej straty osobiście. Ponieważ fizyczna obecność Jezusa bez wątpienia jest nadzwyczaj cenna, utrata Jego obecności jest bardzo bolesna. Pomyślmy sobie - czy kiedykolwiek chciałeś, żeby Jezus był z tobą fizycznie? Co by było, gdyby nagle głosił na moim miejscu tutaj za pulpitem? Byśmy upadli i oddali Mu pokłon. Byśmy Go podziwiali i wielbili. On mógłby osobiście wyjaśnić nam, co Jego słowa tak naprawdę oznaczają. I jak cenne byłoby, gdyby Jezus fizycznie odwiedził Cię w domu i mógłbyś otworzyć swoje serce, w celu uzyskania od Niego pocieszenia lub rady! Fizyczna obecność Jezusa jest piękna. Była wielkim błogosławieństwem dla uczniów, byłaby też wielkim błogosławieństwem dla nas. Ale Jezus powiedział, że istnieje coś jeszcze lepszego: "Lepiej dla was, żebym Ja odszedł". Dlaczego? Ponieważ:

Obecność Ducha Świętego jest lepsza

"Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, pośle go do was". Pocieszycielem, o którym tutaj mówi Jezus, jest Duch Święty. Jego obecność jest lepsza dla kościoła Jezusa na ziemi niż fizyczna obecność Jezusa Chrystusa. Dlaczego tak jest? Ze względu na fizyczne ograniczenie osoby Jezusa Chrystusa. a) Ponieważ Jezus nie mógłby fizycznie być w każdym miejscu na świecie w tym samym czasie. Jeśli Jezus byłby tu fizycznie w Bremen, to w tym samym czasie nie mógłby być w Afryce i też nie w jakimś innym zakątku - On nigdzie nie mogły być, jak tylko w Bremen. Posługa Jezusa byłaby ograniczona miejscowo. A więc jest to dużo lepiej, że Jezus poszedł, ponieważ wysłał nam potem Pocieszyciela, Ducha Świętego. I ten zastępca Chrystusa mieszka w sercach dzieci Bożych. Dlatego nie musimy, poruszać się ani jednego centymetra, żeby być z Nim! Nieważne czy jesteś tutaj lub w zupełnie innym miejscu na tym świecie - jeśli jesteś dzieckiem Bożym, Chrystus przez Swego Ducha Świętego jest wśród was, ponieważ On żyje w tobie!

Jezus powiedział w Ew. Jana 14, 17 o Duchu Świętym: "Wy go znacie bo przebywa wśród was i w was będzie". Duch Boży jest wśród nas, kiedy się gromadzimy. On jest też u ciebie w domu lub w twoim mieszkaniu - nie ma znaczenia, czy mieszkasz w mieszkaniu wybudowanym z udziałów środków państwowych lub w altance, w ogrodzie lub willi. b) Jeśli Jezus by nie odszedł, byłoby to nie tylko niekorzystne przez ograniczenie Jego pobytu, ale także przez ograniczenie czasu. Ponieważ Chrystus również miał do dyspozycji tylko 24 godziny na dobę. Jakby mógł w tym czasie intensywnie opiekować się milionami wierzących? Dlatego jest lepiej, że Jezus odszedł. On poszedł, żeby nam posłać pomoc. A Duch Święty pociesza ciebie teraz w każdym czasie, ponieważ działa ciągle, przez całą dobę. W tym samym czasie może pracować we wszystkich miejscach na świecie i również w twoim życiu! Jezus powiedział innymi słowy: "umiłowani uczniowie: Teraz nie rozumiecie dlaczego odchodzę. Dziś jeszcze nie rozumiecie konsekwencji mojego odejścia. Widzicie tylko to, co jest przed waszymi oczami. Boicie się utraty mojej obecności. Ale wierzcie mi: to dobrze , że Ja odchodzę. Nie zostawię was sierotami, ale wam poślę Ducha Świętego. A ten będzie z wami w waszym oskarżeniu i w prześladowaniu".


Strona 3

Uczniowie z pewnością zmagali się w walce przez to, że Jezus odchodził. Widzieli siebie samych i byli pełni strachu. W przeciwieństwie do tego Jezus miał spojrzenie na całość i powiedział: "Lepiej , że Ja odejdę". To jest zresztą bardzo ładny przykład działania Boga w naszym życiu osobistym. Na wstępie rozmawialiśmy o stracie i o bólu, który przeżywamy, jeśli ktoś od nas odchodzi. Często spotykamy sytuacje, których nie możemy uporządkować. Przygnębiają nas problemy z dziećmi lub choroby. Inni mają problemy małżeńskie. I jesteśmy smutni i przygnębieni. Ale możemy widzieć: Jezus wprawdzie odszedł, ale przez Ducha Świętego jest także z nami. On jest Emanuelem, "Bóg z nami"! I tak, jak powiedział do uczniów w przeddzień ukrzyżowania: "To dobrze, że Ja odchodzę", On mówi również tobie: "Dobrze jest, jak jest - również jeśli jeszcze nie rozumiesz w tej chwili, jaki wielki i dobry plan ma Pan także w tej konkretnej twojej potrzebie, której teraz doświadczasz. Zaufaj przecież Bogu, że On ma rozeznanie! To, czego jeszcze dziś nie znamy, On widzi zupełnie z innej perspektywy. Dlatego chciałbym ciebie zachęcić z Rzymian 8, 28: "A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego sa powołani". "We wszystkim"- także w tym, czego osobiście doświadczasz!

Jezus ma rozeznanie nie tylko w historii zbawienia ale, także rozeznaje twoje codzienne zmagania. On dokładnie wie, co przeżywasz, i woła do ciebie: "To jest dobre dla Ciebie, że ja poszedłem. Zaufaj mi! Ja mam lepsze rozwiązanie!" c) To dobrze, że odszedł, ponieważ tylko wtedy mógł wysłać Ducha Świętego. W naszym tekście mówi: "Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie". Dlaczego Jezus musiał odejść, żeby móc zesłać Ducha Świętego? Ponieważ jest to zadanie Ducha Bożego, uwielbić Jezusa Chrystusa i Jego dzieło. Jezus powiedział kilka wersetów w Jana 16, 14: "Duch Święty mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi". Duch Święty wyjaśnia więc ludziom, kim jest Jezus. To mógł zrobić tylko wtedy, gdy dzieło Jezusa Chrystusa również zostało zakończone. A dzieło Jezusa zostało zakończone dopiero wtedy, gdy stał się ofiarą dla odpuszczenia naszych grzechów. Jeśli Jezus tej nocy nie poszedłby, wtedy by nie umarł. A jeśli On by nie umarł, nie byłoby żadnej możliwości przebaczenia grzechów. On by też nie zmartwychwstał. A jeśli by nie zmartwychwstał to nie poszedłby do nieba. Gdyby nie poszedł do nieba, wtedy nie posłałby pomocnika. Jezus powiedział: "Lepiej dla was , że ja odejdę. Ponieważ tylko wtedy gdy odejdę, mogą wasze grzechy zostać odpuszczone. Tylko wtedy gdy odejdę, będzie wam podarowane życie wieczne przez moje zmartwychwstanie. Ja wstąpię do nieba i wam poślę Pocieszyciela, pomocnika. A ten będzie w was i wam wyjaśni, kim jestem i co uczyniłem".

d) To dobrze, że odszedł, ponieważ mógł następnie wysłać pomoc. W Jana 14, 16 Jezus mówi: "Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela" (Biblia Tysiąclecia). Luter zamiast "pomoc" przetłumaczył "pocieszyciel". W greckim oryginale jest w tym miejscu "Parakletos" . To jest ktoś, kto pracuje na korzyść innego, który jest orędownikiem lub też pomocą lub pocieszycielem. Jezus wspomożyciel i pocieszyciel swoich uczniów, odszedł i obiecał im, że pośle im kogoś innego, który przejmie Jego zadanie na ziemi i może je lepiej realizować. To oznacza, że Jezus określa sam siebie jako pocieszyciela i wspomożyciela. On mówi: "Ja, wasz wspomożyciel, odchodzę teraz i jestem zobowiązany do zapewnienia, że ktoś inny przyjdzie, który przyjmie moje zadanie". Jezus w rzeczywistości był pocieszycielem. On jest oryginałem, On jest oryginalnym - pocieszycielem. On jest we wszystkim pierwszy, także w pocieszeniu, "On także jest Głową Ciała, Kościoła: On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy" (Kolosan 1, 18). W całym rozdziale 14 Jezus nie robi nic innego, niż tylko pociesza i przygotowuje swoich uczniów i przygotowuje ich na nadchodzące wydarzenia. On jest Duszpasterzem.


Strona 4

Co robił trzy lata wcześniej? On był dla swoich uczniów pocieszycielem. On pomagał im, chodził z nimi, żył z nimi i był dla nich stałym towarzyszem. A co teraz robi Jezus? On jest też w tej chwili orędownikiem u Ojca! W pierwszym liście Jana czytamy: "Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy" ( 1 Jana 2,1 ). Słowo "Orędownik" jest tym samym słowem jak "Parakletos", które Jezus używa w naszym tekście. Jezus jest oryginalnym - pocieszycielem, oryginalnym - Parakletos, pierwszym wspomożycielem. A gdy odszedł, prosił Ojca, aby wysłał innego, który dokładnie takie samo pocieszające zadanie powinien spełniać. Posłał innego Pocieszyciela. To oznacza, że Jezus odszedł, ponieważ Pocieszyciel, Duch Święty, nie jest związany w przestrzeni lub w czasie. To dobrze, że odszedł, ponieważ ty jako Boże dziecko masz teraz dwóch wspomożycieli, dwóch pocieszycieli, dwóch orędowników: po pierwsze Duch Boży, który mieszka w tobie, a po drugie masz Jezusa Chrystusa, który po prawicy Ojca wstawia się za tobą. Tym podzielił się Jezus z przestraszonymi uczniami i to mówi On też dzisiaj do ciebie. Tak więc weź to, jako pocieszenie dla sytuacji, w której się znajdujesz, i powiedz do swojego Pana: "Nie rozumiem wszystkiego, co się dzieje w moim życiu. Ale ja chcę aktualnie polecić Tobie wszystko, co mnie teraz przygniata". Amen!


 Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV