Tajne szczęście prześladowania*
TV - Program z 18.06.2006 (Nr .689) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Szczęśliwi, którzy cierpią prześladowanie za sprawiedliwość, albowiem ich jest królestwo niebieskie. Szczęśliwi jesteście, jeśli z mojego powodu lżą was i prześladują i przypisują wam wszelkie zło, kłamiąc. Cieszcie się i radujcie się, bo czeka was sowita zapłata w niebie. Tak, bowiem prześladowali proroków, którzy żyli przed wami" (Mateusz 5, 10+12)
Z ostatniego wersetu cennych błogosławieństw, uczymy się, że dla chrześcijan a więc i dla nas, określone jest prześladowanie. Zaświadcza o tym dużo innych miejsc Biblijnych. Czasami Ewangelia jest tak oferowana, jakby chrześcijanin od pierwszego dnia nawrócenia do ostatniego był tylko w niezmąconym niczym szczęściu. "Przyjmij Chrystusa a wtedy nie będziesz miał więcej żadnych problemów. Będziesz zdrowy, dostanie się do ciebie dobrobyt i wiele pięknej pewności". Jest zupełną prawdą, że chrześcijańska wiara wydaje cudowną cnotę jak np.: praca i radość z nauki, wierność, zdrowa orientacja stylu życia tak, że nawrócenie rzeczywiście rozpoczyna się od socjalnych uczynków. Szczególnie na polu misyjnym widzimy biedę panującą na trzecim świecie. Pokazywanie tym ludziom, że chrześcijanie są wolni od problemów i mają niczym nienaruszone życie jest fałszowaniem Biblijnej nauki, ponieważ jednoznacznym przesłaniem Jezusa w przed chwilą czytanych błogosławieństwach jest to, że chrześcijanie będą przeżywać lżenie, oszczerstwa i prześladowania. Dlatego w słowie Bożym jest powiedziane: "Trzeba pokonać wiele trudności, by wejść do Królestwa Bożego"(Dzieje Apostolskie 14, 22). Te trudności to prześladowanie z powodu imienia Jezusa. Biblia mówi nawet, że prześladowania i lżenia nieuniknienie należą do życia chrześcijan. " Tak też wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani" (2 Tymoteusz 3, 12). Ap. Paweł powiedział, do Tesaloniczan: "Sami, bowiem wiecie, że do tego jesteśmy wezwani"( 1 Tesaloniczan 3,3). Prześladowanie jest Bożym przeznaczeniem dla naszego życia. Jest, więc całkiem normalne, że z powodu naszej wiary ludzie nami pogardzają i lżą nas. "Umiłowani, nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu"( 1 Piotra 4, 12-13).
Strona 2
Wielokrotnie nasze codzienne "cierpienia" są jeszcze małostkowe. Co będzie, jeśli przyjdą naprawdę poważne? Nie spotka nas nic nadzwyczajnego, jeśli z powodu naszej wiary będziemy niekorzystnie potraktowani! Nie mamy powodu być oburzonymi, jeśli ludzie obchodzą się z nami źle tylko z tego powodu, że jesteśmy chrześcijanami. My nie musimy denerwować się z tego powodu, ponieważ wiemy, że: prześladowanie należy do następców Chrystusa jak ściany do domu. Ale Jezus poszedł jeszcze dalej. On nie tylko ukonstytuował, że jego uczniów spotka, prześladowanie, On nawet powiedział: Jeśli to się wydarzy - a to wydarzy się, wtedy nie bądźcie smutni z tego powodu i nie użalajcie się, nie lamentujcie, nie oburzajcie się, lecz: "Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło. Radujcie i weselcie się..."( Mateusz 5, 10-12). Mamy być radośni nawet, gdy będziemy prześladowani! Czy tak można? Ja myślę: Tego nie można ludziom wyjaśnić, że jeśli ktoś z powodu wiary swojego wyznania przeżywa złośliwości może mieć przy tym radosne serce i błogosławić ludzi, którzy go przeklinają. Coś takiego z ludzkiej mocy nie jest możliwe, tutaj objawia się moc nowonarodzenia, o której Jezus mówił we wszystkich błogosławieństwach. Nie możemy mieć prawdziwej Bożej radości, jeśli nie działa w nas Boże życie z mocy nowonarodzenia. Podobnie, jeśli ktoś stara się znosić prześladowania z własnej mocy, poniesie klęskę. Ale jeśli pokłada ufność w tym, że mieszka w nim Duch Boży, wówczas Jezus będzie to w nim powodować. Do kogoś, kto nie jest nowo narodzony nie możesz powiedzieć: "Popatrz, podpalili twój dom, czy nie jest to dla ciebie powód do radości?" Jako chrześcijanie tak oczywiście nie mówimy, lecz płaczemy i cierpimy z tym, komu coś takiego się wydarza, szczególnie, jeśli to się wydarza z powodu wiary. Ale jednakże tajemnicą Ducha Świętego jest to, że w centrum prześladowania i cierpienia możemy mieć postawę radości i ton szczęścia. Prawdziwy chrześcijanin żyje mianowicie z głębokiego i pełnego tajemnic źródła, które jest w jego sercu. To źródło jest radością z Boga. Ta radość nie umrze nawet, jeśli przygnębiają okoliczności, istnieją nieznośne potrzeby i ludzie są pełni złości. Pan powiedział: "aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna"( Ew. Jana 15, 11).
Podczas, gdy Ap. Paweł i Sylas zostali w Filipii pojmani i uwięzieni, po tym jak nauczali o Chrystusie, wrzucono ich do wnętrza celi więziennej i w dodatku wtrącono ich do lochu i zakuto w kajdany. Przed tym byli bici i zostali wychłostani. Nie wiem jak mi by tam poszło. Nie mogę sobie wyobrazić, że przy tym mógłbym jeszcze śpiewać pieśni. Wierzę, że ten człowiek - Ap. Paweł, który powiedział: "We mnie, to znaczy w moim ciele nie mieszka dobro" (Rzymian 7, 18), też nie potrafiłby tego uczynić. Ale ten mężczyzna żył w takiej wspólnocie wyznania z Jezusem Chrystusem, że On wraz z Sylasem chwalili Boga, dziękowali Jemu i śpiewali pieśni. Oni nie lamentowali i nie oburzali się na to, jak niesprawiedliwie zostali potraktowani, lecz: "O północy Ap. Paweł i Sylas modląc się śpiewali na cześć Boga"( Dzieje Ap. 16, 25). Oni śpiewali i byli szczęśliwi w środku bólu, w niewoli i w śmiertelnej potrzebie. Mogli to, ponieważ ich serca były we wspólnocie z Bogiem. W 1666 roku, Paul Gerhardt w podły sposób stracił swoje miejsce w Berlinie, gdzie głosił kazania i musiał z rodziną uciekać przed śmiertelnym zagrożeniem. Podczas ucieczki skręcił do gospody. Jego żona była ogarnięta zmartwieniem, że wszystko tam zostało: żadnych dochodów więcej, żadnego chleba, żadnego domu, żadnej przyszłości. Jego żona tak gorzko płakała z powodu biedy, że Paul Gerhardt nie mógł jej pocieszyć. Tam poszedł do ogrodu przy tamtym domu i szukał Boga. Nagle w jego sercu powstała pieśń: "Poleć swoje drogi i to, co obciąża twe serce najwierniejszemu opiekunowi, który prowadzi niebo! Chmurom, powietrzu i wiatrom nadaje drogi, bieg i tor, Ten znajdzie też drogę, po której będzie mogła pójść twoja noga." Z tą właśnie podarowaną pieśnią wrócił z powrotem i zaśpiewał ją swojej żonie. To uwolniło takie pocieszenie w jej zranionej duszy, że nabrała nowej odwagi i powiedziała: "Paul, pójdźmy dalej".
Strona 3
Długo nie potrwało, a otrzymał nową szansę i życie poszło dalej. Znowu miał pracę i utrzymanie, mógł zaopatrzyć swoje dzieci i stanąć w błogosławionej służbie dla Boga, i nie tylko jako poeta pieśni. Takie przeżycie trudno opisać drugiemu. Chciałbym wszystkim kochanym przyjaciołom, którzy nie są jeszcze dotknięci Bożą miłością i nie doświadczyli tego osobiście przez wiarę powiedzieć; proszę chwilę zostać w ciszy. Ponieważ są to prawdziwe tajemnice, które nie każdy człowiek rozumie. Ale chcemy się modlić, żeby to nabożeństwo nie zakończyło się bez tego, aby każdy otrzymał zrozumienie tego, co oznacza Boża obecność - także pośrodku podważania, zmartwień, niedoceniania, pogardy, w dowcipach - szczególnie z powodu wiary. Jak często żalimy się i narzekamy do Pana i to z powodu małostkowości, jak już wspomniano. Jak szybko przychodzi wtedy zły nastrój, tylko dlatego, że coś nie przebiega według naszych oczekiwań. Podłożem tego, by cieszyć się w opresji jest to, by być blisko Boga w prześladowaniu. Przez gnębienie, którego chrześcijanie doświadczają z powodu swojej wiary, przeżywają oczywiście osłabienie, będą skruszeni. Potem wydarzy się coś całkiem nadzwyczajnego, ponieważ jeśli bojowałeś i wałczyłeś a potem w swojej mocy jesteś na końcu, tzn. bez siły - i to nie tylko z powodu prześladowania, lecz także z powodu negatywnych życiowych okoliczności - całkowicie i kompletnie rzucisz się na Jezusa. Twoja słabość, którą odczuwasz jest ostatecznie katalizatorem do tego, abyś przywiązał w pełni i całkowicie swoje serce do Jezusa i powiedział: "Panie ja więcej nie mogę. Ty musisz mi pomóc". A to się zupełnie podoba Bogu. W taki sposób w dotkniętym powstaje błogosławieństwo szczęścia, w tym, który w stu procentach ufa Jezusowi w środku nędzy pieca ognistego i rzuca się na Zbawiciela, nie patrzy na swoją własną siłę, lecz zatrzymuje się wyglądając mocy Bożej, która może sama temu podołać.
W biegu historii kościoła, wielu ludzi opowiadało o tym a też w Biblii znajdują się sprawozdania o tym. Gdy Ap. Paweł stał się bardzo słaby, nawet wtedy powiedział: "Moc okazuje swoją skuteczność w słabości" ( 2 Koryntian 12, 9). I ludzie przeżywają to jako głębokie szczęście i jako radość. Są szczęśliwi, ponieważ czują, że nie żyją z własnej mocy, lecz z mocy Bożej, z obecności Pana. To jest On, który przenosi was, który daje wam wsparcie. Ja najlepiej każdemu, wymalowałbym to przed oczami w mieniących się kolorach, ale zabrakłoby mi słów, ponieważ tego wcale nie można opisać słowami. Ale możemy rozmyślać o tym: "ukrytym życiu z Chrystusem w Bogu"(Kolosan 3, 3). Nienarodzony na nowo człowiek nie może zrozumieć Jezusa jak mówi: "Szczęśliwi jesteście, jeśli lżą was, jeśli prześladowani będziecie, i przypisują wam wszelkie zło i kłamstwa podłe o was mówią." Takiego szczęścia naturalny człowiek nie może zrozumieć. Dla niego szczęście oznacza wygraną w Totolotka, a nie przecież, gdy jest pogardzany z powodu Jezusa. Cierpiący chrześcijanie znoszą to tak, jak trzej młodzi mężczyźni imieniem Szadrach, Meszach i Abed-Neg, którzy z powodu swej wiary zostali uwięzieni w więzieniu w Babilonie i związani wrzuceni do wnętrza rozpalonego pieca ognistego. Gdy król Nebukadnesar spojrzał do wnętrza pieca rozpalonego ogniem, nie wierzył własnym oczom. Nadając temu sens odezwał się: "Przecież ich związaliśmy, ale oni chodzą w środku ognia wolni. A potem-czy ja mam halucynacje? - Czy jest tam czterech mężów chodzących w płomieniach? On musi być Bożym Synem"(według Daniela 3, 25). Tą historię musiałem opowiedzieć w tym miejscu, ponieważ to dotyczy nas także w dzisiejszym czasie: Jeśli idziemy przez ogień, możemy wiedzieć, że Jezus jest z nami. Kto to już przeżył? Akurat podczas wielkiego kryzysu, gdy się myśli: "Teraz to już dalej nie pójdzie" - nagle poznaje się: Bóg jest ze mną, nie jestem sam!" On powiedział: "Ani cię nie opuszczę, ani też cię nie zostawię" (Hebrajczyków 13, 5). Oraz: "Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; a gdy pójdziesz przez ogień, nie spłoniesz, a płomień nie spali cię"(Izajasz 43,2).
Strona 4
Bliskość Pana w środku prześladowań przeżywają chrześcijanie na całym świecie przez całe wieki i przez to mają nieprawdopodobne szczęście przez potężną otuchę pocieszenia, która pozwala cieszyć się nawet głośno. Dotyczy to również śmierci. W Biblii czytamy przejmującą historię o śmierci diakona Szczepana. On akurat składał świadectwo o Jezusie. Tam, aby go ukamienować podnieśli kamienie ci, którzy nienawidzili Chrystusa. On powinien właściwie znieruchomieć ze strachu i krzyczeć: "Czy to jest zapłata za wierne wyznanie?" Zamiast tego wydarzyło się coś cudownego: "Szczepan napełniony Duchem Świętym patrzył w niebo i widział Chwałę Bożą oraz Jezusa po prawicy Bożej. Powiedział wtedy: " Oto widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego po prawicy Bożej"(Dz. Apostolskie 7, 55-56). Wierzę, że Szczepan rozumiał błogosławieństwo Jezusa w środku umierania, gdy na uszy i głowę leciały kamienie. On widział otwarte niebo. Poznaliśmy, jaką Jezus miał rację, mówiąc, że błogosławieni są ci, którzy z Jego powodu będą prześladowani. Podczas przygotowywania kazania, pomyślałem: "Ty wcale nie jesteś w stanie mówić o tym temacie, ponieważ my, w porównaniu ze znoszącymi cierpienia z powodu Jezusa naszymi braćmi i siostrami na całym świecie, nie mamy nic do powiedzenia. W naszym kraju żyjemy jak czerw w słoninie. Tym bardziej jest dla mnie zrozumiałe; nie mamy żadnego powodu, aby skarżyć się na te małostki, które są nam czynione. To nie jest dużo, co cierpimy. Dlatego chciejmy nauczyć się więcej z tego, co powiedział Ap. Paweł: "Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak przygnębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni. Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. Nieustannie, bowiem my, którzy żyjemy, jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby i życie Jezusa pokazało się w naszym śmiertelnym ciele, wiemy przecież, że Ten, który wskrzesił Pana Jezusa i nas razem z Jezusem wskrzesi i wraz z wami postawi przed swoim trybunałem" ( 2 Koryntian 4 8-10+14).
Nie znam twojej sytuacji. Może masz w rodzinie niewierzących ludzi, może nawet bezbożnego męża, który robi tobie zarzuty z powodu tego, że chodzisz w niedzielę na nabożeństwa. Może są to dzieci, rodzice, szef w pracy - nie mam żadnego pojęcia. Także w naszej szerokości geograficznej są chrześcijanie, którzy przeżywają mobbing i szykanowanie - nie z tego powodu, że są leniwi, lecz ponieważ kochają Jezusa. Jednak chcemy prosić Pana: "Pozwól abyśmy byli szczęśliwymi!" Każdy zna nazwisko Dietricha Bonhoeffera. Ten mężczyzna znał Jezusa. To były ostatnie dni wojny. Zapowiedziano mu: "Jutro będzie wykonany wyrok na tobie- z rozkazu Hitlera." Ale ten mężczyzna w obliczu śmierci nie popadł w paniczny strach, lecz powiedział: "Biorę też ten gorzki kielich polegając na pocieszeniu dobrej reki mojego Boga". Z tego błogosławieństwa coś nam pozostawił. Wierzę, że tamtej nocy powstała ta pieśń:
"W DOBREJ POTĘDZE CUDOWNIE BEZPIECZNYM CICHO OTOCZONY DOBRĄ SIŁĄ CUDOWNIE UCHRONIONY I CUDOWNIE POCIESZONY TAK CHCĘ W TE DNI Z WAMI ŻYĆ I Z WAMI WEJŚĆ W NOWY ROK Refren: W DOBREJ POTĘDZE CUDOWNIE BEZPIECZNYM OCZEKUJEMY POCIESZENIA, KTÓRE MOŻE PRZYJŚĆ BÓG JEST PRZY NAS WIECZOREM I RANO I CAŁKIEM PEWNE, ŻE W KAŻDYM NOWYM DNIU I WRĘCZYSZ NAM TEN CIĘŻKI KIELICH GORZKOŚCI, CIERPIENIA WYPEŁNIONY AŻ DO NAJWYŻSZEGO BRZEGU TAK, BIERZEMY GO Z WDZIĘCZNOŚCIĄ, BEZ DRŻENIA Z TWOJEJ DOBREJ I UKOCHANEJ RĘKI."
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV