Nigdy więcej straceni*
TV - Program z 16.11.2008 (Nr. 805) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej." (Ew. Jana 10,28)
Na koniec szeregu naszego rozważania "o podstawie wiary", zadajmy jeszcze ważne pytanie: jak pewne jest to, że nowonarodzony chrześcijanin osiągnie cel swojej wiary - czyli zdobędzie życie wieczne? W wędrówce do Nieba przeżywa, bowiem wiele podważań, prób, zwodzeń, zwątpień, rozczarowań i irytacji. W jego wiarę wciągnięte są zewnętrzne i wewnętrzne moce. Nęcący, uwodzicielscy ludzie, zagadkowy świat, podstępny szatan, pożądliwości i żądze naszego ciała chcą nas doprowadzić do upadku. Czy przy takich egzystencjalnych zagrożeniach, chrześcijanie mogą mieć pewność, że osiągną na pewno nowe Jeruzalem? Czy zostanie to wszystko nieświadome i niepewne?
Nowonarodzeni przetrwają aż do końca
Biblia jednoznacznie uczy, że ludzie, którzy są na nowo narodzeni, wytrzymają w każdym przypadku aż do końca. W Biblii jest obfitość miejsc, w których jest o tym mowa. Jezus powiedział w Ew. Jana 6, 39: "A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił w dniu ostatecznym." Tu jest jasne, że żaden z Jego nie zginie. Temu odpowiada również podobieństwo o zgubionej duszy. Dobry pasterz nie był zadowolony z 99 owiec, lecz tak długo działał, aż setna owca, została przyniesiona przez Niego do domu. Jeszcze jednym kluczowym miejscem jest tekst Ew. Jana 10, 28-29. Tam Pan Jezus powiedział o swoich owcach: "Ja daję im żywot wieczny i nie giną na wieki i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca." Jezus nie mógł tego wyraźniej powiedzieć: "Nie zginą na wieki". Jeśli sam Mistrz to powiedział, kto chce zaprzeczyć, że tak nie może być? Aby zostać absolutnie i prawdziwie zrozumiany, Jezus jeszcze trzykrotnie podkreślił swoje przesłanie. Po pierwsze: "... Nikt nie wydrze ich z ręki mojej". Po drugie: "Nikt nie może wydrzeć ich z reki Ojca." Po trzecie: "Ojciec Mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich.
Strona 2
Niektórzy ludzie twierdzą jednak, że my sami możemy wyrwać się z ręki Ojca. Wtedy Bóg byłby takim Ojcem, którego uchwyt nie jest dość mocny, aby utrzymać swoje dzieci za ręce. Uchwyćmy ten obraz Ojca: idzie za rękę ze swoim dzieckiem, nagle ono widzi coś po przeciwnej stronie ulicy, chce się wyrwać i na ślepo wbiec na niebezpieczną drogę szybkiego ruchu. Co uczyni ojciec, jeśli dziecko chce się wyrwać z jego ręki? Czy powie: "Tak moje kochane dziecko, masz wolną wolę, dlatego zdecyduj sam. Ja trzymałbym ciebie godnie za rękę i uchroniłbym, ale ponieważ we wszystkim jest zasada wolnej woli zostawiam tą decyzję tobie." I ojciec pozostawia dziecko i przygląda się jak biegnie pod samochód i traci życie. Rozsądny ziemski ojciec, który kocha swoje dziecko nie jest taki, a cóż dopiero niebiański Ojciec, ponieważ Jezus powiedział: "On jest większy od wszystkich!" Dlatego możemy być pewni: jeśli nierozsądne dzieci Boże chcą popełnić śmiertelna głupotę, Ojciec Niebieski nie pozwoli, aby wyrwały się z Jego ręki. Nie, On będzie dużo mocniej trzymać ich ręce swą wszechmocną dłonią, aby uchronić je przed zagładą. Tylko w tym, tkwi właśnie nasza nadzieja! W przeciwnym razie musielibyśmy mieć nadzieję w samych sobie. Jeśli Pan by nas nie trzymał, bylibyśmy wszyscy poginęli przez obłęd własnego szaleństwa. Ale niech będzie chwała naszemu wielkiemu i silnemu Ojcu w Niebie, o którym pisze Ap. Paweł: "A choćbyśmy nie dochowali wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może" (2 Tymoteusza 2, 13).
Radośnie do naszego serca możemy przyjąć też dalsze Boże słowa: "Mając tą pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa" (Filipian 1, 6). "Wiemy, że żaden z tych, którzy się z Boga narodzili, nie grzeszy, ale też Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go i zły nie może go tknąć" (1 Jana 5, 18). "Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary" (Hebrajczyków 12, 2). Dlatego Ap. Paweł sformułował: "A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił". Te słowa chętnie nazywa się złotym łańcuszkiem na szyję, który się nigdy nie rozerwie.
Dlaczego nowonarodzeni zachowani są aż do końca
Teraz zapytamy: Jak to jest, że nowonarodzeni chrześcijanie wytrzymają aż do końca? Po pierwsze: ponieważ zbawienie nie jest z uczynków. Nauka, że nowonarodzeni mogą stracić zbawienie jest niezgodne z Ewangelią łaski, bowiem gdyby chrześcijanin nie stracił zbawienia, stałoby się to ze względu na jego niezawodność. Gdyby do końca był dość dobry to wtedy byłby błogosławiony. Rozpoznaliśmy coś? Twierdzenie, że jako prawdziwy chrześcijanin można pójść do piekła, nie jest niczym innym niż odpowiedzialnością za sprawiedliwe działanie i apelem o zachowanie samych siebie zamiast pozwolić ochraniać się Bogu. Jeśli powiem chrześcijaninowi: "bądź zacięcie surowy i patrz na to, abyś na końcu nie zawiódł, w przeciwnym razie zginiesz", wówczas uczyłbym o błogosławieństwie z własnych uczynków. A jest to fałszywa nauka. Ewangelia nie mówi: "Zbaw siebie sam", lecz: "Jezus ciebie zbawił, On ciebie utrzymuje, On ciebie ochrania, On przeprowadzi ciebie aż do końca!" To, że jesteśmy zbawieni jest Jego dziełem i to, że je dla nas zachowuje również jest Jego dziełem. Kazanie: "Jesteś zbawiony, ale nie masz jeszcze pewności" jest najlepszym biczem, aby utrzymywać Boże dzieci w strachu i nigdy nie dopuszczać do nich pewności zbawienia. To byłoby tak samo, jakby jakiś człowiek otrzymał oficjalną wiadomość, że jest spadkobiercą milionera, a w następnym akapicie przeczytał, że nie wszystko jest jasne i on ewentualnie nie będzie dziedziczył. Jego okrzyk radości przemieniłby się w straszne zatrwożenie. Ale dobra nowina Ewangelii nie jest taka. Ona nie wypowiada czegoś pięknego jednocześnie pozostawiając w niepewności. W Ewangelii Bóg nieugiętą stanowczością daje nieodwołalne zapewnienie. Dlatego Boże dzieci mogą powiedzieć z Ap. Pawłem: "Gdyż wiem, komu zawierzyłem i pewien jestem tego, że On mocen jest zachować to, co mi powierzono, do owego dnia" (2 Tymoteusza 1, 12).
Strona 3
Po drugie:, ponieważ Bóg zapieczętował swoich dla Nieba. "W Nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, Ewangelię zbawienia waszego i uwierzyliście w Niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym…, który jest rękojmią dziedzictwa naszego (Efezjan 1, 13-14). Wszyscy, w których sercach mieszka Duch Święty są prawdziwie nowonarodzeni, posiadają, więc nieodwołalne, Boże zapewnienie i gwarancję, że są spadkobiercami nieba, ponieważ On zapieczętował swoich pieczęcią, której nikt nie może złamać. Dlatego kochane dziecko Boże ciesz się głośno w radości i bądź wesoły w Bogu twojego zbawienia, ponieważ Pan zapieczętował twoje serce i zachowa ciebie aż do końca! Po trzecie:, ponieważ Jezus modlił się za swoich. W Ewangelii Jana 17 czytamy: "Ja za nimi proszę, nie za światem proszę, lecz za tymi, których mi dałeś, ponieważ oni są twoi" (werset 9). Jezus nie modlił się o ten świat, lecz o swoich wybranych. A o co się modlił? "Nie proszę, abyś ich wziął za świata, lecz abyś ich zachował od złego" (werset 15). Zbawiciel modlił się do Ojca, aby zachował swoich. Czy Ojciec wysłuchał Go? Na pewno! Pomyślmy o Piotrze, który chciał się wyrwać z Bożej ręki, ale nie podołał temu. Ten uczeń nie tylko trzy razy zaparł się swojego Pana, lecz także trzy razy wyrzekł się Go. Za pierwszym razem kłamał, za drugim razem pod przysięgą chciał uwolnić się od Chrystusa a za trzecim nawet zaklinał (Mateusz 26, 69-74). Jeśli ktoś przez przysięgę i klątwę ogłasza, że nie chce mieć nic do czynienia z Chrystusem, to świadomie i umyślnie wyrywa się z Bożej ręki? Oczywiście! Ale wcześniej Mistrz powiedział do swojego ucznia: "Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja" (Łukasz 22, 31-32).
Co się stało z Piotrem? Gdy zapiał kur głośno zapłakał. W tym momencie do serca sługi została wzniesiona łaska Boża, aby go doprowadzić do porządku, i gdy Jezus po swoim zmartwychwstaniu znowu zobaczył Ap. Piotra, zapytał: "Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie?" (Ew. Jana 21, 16). Ap. Piotr odpowiedział: "Tak, Panie! Ty wiesz". Ap. Piotr głęboko w sercu nigdy nie był oddzielony od swojego Boga, ponieważ miał nowonarodzoną duszę. Jeśli Jezus modlił się o swoje dzieci, aby nie ustała ich wiara, to ich wiara nie ustanie. Ona może zostać przerwana, może dojść do kryzysu, ale nie ustanie, ponieważ modlitwa naszego Pana nie minie się z celem. Charles Spurgeon kiedyś powiedział: " Do Nieba nie zawiezie nas błyszczący rumak, lecz modlitwy naszego Pana zaniosą nas do domu." Dlatego w Liście do Hebrajczyków czytamy: "Albowiem Chrystus wszedł do Świątyni…do samego Nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga" (Hebrajczyków 9, 24). On czyni to także dzisiaj i teraz dla ciebie. Może popadłeś w ciężki kryzys wiary jak Ap. Piotr. Ale nie wątp. Pan go nie opuścił i nie opuści też ciebie. Dziś jest moment, w którym On woła ciebie i pociąga swoją miłością. On znowu przyprowadzi ciebie do porządku, ponieważ: "Moje owce nie zginą na wieki!" W imieniu Jezusa! Amen.
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV