Kto z was jest bez grzechu*
TV - Program z 08.05.2011 (Nr 869) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: „A Jezus udał się na Górę Oliwną. I znowu rano zjawił się w świątyni, a cały lud przyszedł do Niego: i usiadłszy, uczył ich. Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili kobietę przyłapana na cudzołóstwie, postawili ją po środku. I rzekł do Niego: Nauczycielu, tę oto kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. A Mojżesz w zakonie kazał nam takie kamienować. Ty zaś co mówisz? A to mówili kusząc Go, by mieć powód do oskarżenia Go. A Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi. A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim, poczynając od najstarszych i pozostał Jezus sam i owa kobieta pośrodku. A Jezus podniósł się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: i Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz." (Ew. Jana 8, 1-11)
Niniejszego sprawozdania o tej cudzołożnicy nie ma w żadnych greckich manuskryptach. A te, które są napisane, znajdują się w różnych miejscach w Ewangelii, na przykład w Ewangelii Łukasza. Ale my pozwólmy sobie zostawić go tu, gdzie jest umiejscowiony oryginalnie. W ostatnim wielkim dniu święta namiotów Jezus nauczając w świątyni zawołał: "Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije" (Ew. Jana 7, 37). Na skutek tego znowu została otwarta debata na temat Jego osoby z przełożonymi i faryzeuszami. Chcieli Go aresztować. Jednak nikt nie podniósł na Niego ręki. Powód: Gdyż jeszcze nie nadeszła Jego godzina (Ew. Jana 7, 30)! Gdy teraz zbliżał się do końca ostatni dzień święta, każdy poszedł do swego domu, jak mówi w poprzednim rozdziale werset 53. A co uczynił Jezus? On udał się na Górę Oliwną (8, 1). Czy nie miał żadnego domu? Łukasz sprawozdaje: "Jezus nauczał we dnie w świątyni, na noc zaś wychodził, by ją spędzić na Górze zwanej Oliwną. A cały lud wczesnym rankiem podążał do Niego, by Go słuchać w świątyni" (Łukasz 21, 37-38). To przypomina słowa Pana: "Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił" (Łukasz 9, 58).
Strona 2
Góra Oliwna była więc Jego domem. Tam spał i tam się modlił. A w naszym 2 wersecie jest analogia do tego: "I znowu rano zjawił się w świątyni, a cały lud przyszedł do niego; i usiadłszy uczył ich". Jezus nie zniknął ze świątyni. Grozili Mu i chcieli Go zabić, ale On przychodził ponownie, ponieważ nie mógł inaczej. Już jako dziecko Jezus powiedział do swoich rodziców, którzy Go szukali: "Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę?" (Łukasz 2, 49).
Jak do siebie razem pasują sprawiedliwość Boga i Jego łaska?
Jezus miał święte przynaglenie do nauczania i aby objawić się ludziom. I gdy znowu to czynił "uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku" (werset 3). Można się zapytać dlaczego Żydzi nie przyprowadzili mężczyzny, który przecież tak samo dopuścił się zdrady małżeńskiej? Zwłaszcza Zakon, na którym się opierali mówi: "Mężczyzna, który cudzołoży z żoną swego bliźniego poniesie śmierć, zarówno cudzołożnik jak i cudzołożnica" (3 Mojżeszowa 20, 10). Gdzie faryzeusze zostawili tego mężczyznę? Przecież obydwoje złapali ich na gorącym uczynku! Mam nadzieję, że cała ta sprawa nie odbyła się celowo, aby ten mężczyzna zdobył kobietę na zlecenie faryzeuszy i tylko po to aby mieć w pułapce Jezusa. Ponieważ to jest dziwne, że ci dwoje zostali złapani przez faryzeuszy na "gorącym uczynku" - jakby w dzień święty - i że ci pobożni panowie nie dotykali tego cudzołożnego mężczyzny, lecz wyciągnęli do Jezusa kobietę. Co za podwójna moralność! Co za zlekceważenie prawa Mojżeszowego. A mimo tego starają się zwabiać Jezusa w pułapkę, mówiąc: "A Mojżesz w zakonie kazał nam takie kamieniować. Ty zaś co mówisz?" (Ew. Jana 8, 5). Gdyby odpowiedział, że nie powinno się tak traktować tej kobiety w świetle prawa, to oni oskarżyliby Go o chęć przerwania. Gdyby powiedział, że powinna być ukamienowana, to by zepsuł swą reputację, bycia przyjacielem grzeszników. Ponieważ wielu Go kochało, bo On nie wstydził się grzeszników i nawet z nimi jadł i miał wspólnotę z nimi. W ten sposób oni chcieli Jezusa wprowadzić w rozterkę. Miłosierdzie nad tą kobietą nie było zastosowane z powodu zakonu, bo gdzie by zostało wtedy Jego miłosierdzie, które tak namiętnie głosił?
Bowiem starsi przez ten uczynek wywołali bardzo trudne pytanie, które dotyczy nie tylko cudzołożnicy, ale całego świata. Chodzi o głęboki, moralny problem: Jak Bóg może zharmonizować sprawiedliwość ze swoim miłosierdziem? Jeśli nie uwzględnia prawa, aby być łaskawym, gdzie zostaje Jego sprawiedliwość? A gdy domaga się przestrzegania Zakonu, gdzie zostaje Jego miłosierdzie? Czy zauważyliśmy, że ten "kłopot", ten dylemat jest pytaniem we wszystkich kwestiach teologicznych? Odnosząc się do tej kobiety tutaj, oznacza to: Jeśli Bóg jest Bogiem sprawiedliwości i jest prawy, zgodnie z Jego świętą naturą, musiałaby umrzeć. Jeśli Bóg jest Bogiem miłości i łaski i przebaczenia, ona musi żyć. A jak ta sprzeczność zostanie rozwiązana, jeśli Biblia z jednej strony mówi: "Człowiek, który grzeszy umrze! (Ezechiel 18,20). A z innej strony: "Miłosierny i łaskawy jest Pan, cierpliwy i pełen dobroci" (Psalm 103, 8). Jak Bóg może być miłością i jednocześnie ukarać grzech? To pytanie dziś jest dokładnie tak aktualne, jak wtedy w świątyni. Jak często telewidzowie piszą: "Mówią, że Bóg w praktyce będzie sądzić. Ale gdzie jest Jego miłość?" Ci ludzie nie mogą sobie wyobrazić, że Bóg jest miłością i mimo tego wysyła grzesznika na zatracenie. U faryzeuszy było dokładnie odwrotnie. Charakteryzowała ich idea karzącego Boga i nie mogli sobie wyobrazić miłosiernego Boga, który przebacza grzechy. Ale to jest dokładnie przesłanie Jezusa dla grzeszników! Było to sprzeczne dla starszych w Izraelu, czuli do tego wstręt i dlatego wystąpili do Pana z roszczeniami: "Czy Bóg jest Bogiem który karze czy miłości? Powiedz nam!"
Strona 3
Spójrzmy na to, jak Jezus w swojej mądrości odpowiedział. Czytamy: "A Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi" (werset 6). Niektórzy chcą wiedzieć, co Jezus tam napisał. Prawdopodobnie właśnie po prostu prowadził palec po piasku, aby umożliwić faryzeuszom myślenie, co oni teraz zrobią z tą kobietą i Jezusem. Ale zamiast odejść, uparcie pozostali i nie przestawali go pytać. Oni nie popuścili, lecz przyłożyli Jezusowi do piersi pistolet i żądali odpowiedzi: "Powiedz wprost: Czy chcesz łamać zakon Boży i wybaczyć tej kobiecie?" Tam "podniósł się i rzekł do nich: kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem! (werset 7). Kiedy to powiedział, "znowu schyliwszy się, pisał po ziemi" (werset 8). Tak, przez to Jezus dał im jeszcze jedną szansę, aby pomyśleli o sobie. I rzeczywiście, to zdanie "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem" było dla nich szokiem i prowokacją. Pan im wprost powiedział, że oni sami byli cudzołożnikami, przynajmniej w ich sercach. Tutaj Chrystus udzielił odpowiedzi na podstawowe pytanie, czy jest ktoś, kto jest bez grzechu. Ten kontekst jest odpowiedzią: "Nie!" Nie ma nikogo, też żadnego wierzącego, który byłby bez grzechu. Jeśliby istniał bezgrzeszny chrześcijanin, to rzeczywiście miałby prawo sądzić innych. Ale sama Biblia mówi nam, że nie mamy sądzić (Łukasz 6, 37: Rzymian 14, 13!). Dlaczego nie? Ponieważ my jesteśmy w jakiś sposób pod wpływem tego samego grzechu jak ten, którego właśnie obwiniamy. Dlatego jest powiedziane: "Nie narzekajcie, bracia, jedni na drugich, abyście nie byli sądzeni: oto sędzia już u drzwi stoi" (Jakub 5,9). Jeśli myślisz, że możesz narzekać na twojego brata. Podczas gdy ty nie jesteś czysty, to wiedz, sędzia stoi przed twoimi drzwiami! Dlaczego? Bo ty również nie jesteś bez grzechu. My dobrze rośniemy przez łaskę uświęcenia w przezwyciężeniu grzechu, ale jednak przykleja się do nas i często usidla nas, jak mówi Biblia (Hebr 12, 1: Jakub 3, 2). Ponieważ wiemy, że jesteśmy sami jeszcze grzesznikami, dlatego powinniśmy być natchnieni pokornym duchem i nigdy nie powinniśmy podnieść kamienia i innych osądzać i potępiać.
Krzyż - Bożym rozwiązaniem
To przesłanie Chrystusa trafiło w faryzeuszy: "A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim"(werset 9). Na początku brzmi to bardzo dobrze. Spójrzmy jednak na tą sprawę dokładniej. Ponieważ coś nie pasuje, mimo, że ich sumienie zostało skazane. Pytanie: Jeśli ty dzisiaj będziesz skazany z powodu twojego grzechu, co uczynisz? Uciekniesz, czy zostaniesz z Jezusem? Czy szukać Go będziesz, żeby otrzymać przebaczenie? Faryzeusze oddalili się! To był ten problem z nimi. Zamiast upaść przed Jezusem i pokutować, oni zniknęli. Cudzołożnica z powodu swojego grzechu również była skazana, ale ona uczyniła dokładnie na odwrót. Ona została przy Jezusie - całkiem sama! Miała w Nim nadzieję i szukała przebaczenia u Niego. I słuchała tego, co powiedział do niej Zbawiciel. On nie powiedział: "Ty cudzołożnico" lub "rozpustnico" lecz On powiedział: "Kobieto, gdzie są ci, co cię oskarżyli? Nikt cię nie potępił?...I ja cię nie potępiam" (werset 10-11). Co za odpust podarował jej Jezus! Tutaj ponownie widzimy: On jest przyjacielem złamanych grzeszników! Ale jak Jezus mógł tak powiedzieć? Jak On mógł po prostu powiedzieć "…I ja cię nie potępiam"? Jak On mógł jej ciężkie grzechy tylko po prostu pominąć i żadnej konsekwencji na nią nie nałożyć? Posłuchajmy uważnie! Była konsekwencja, była kara, był najcięższy sąd dla tej kobiety, była dla niej śmierć i sprawiedliwość! W jakim stopniu? On ją widział osądzoną na krzyżu. On znał ją jako grzesznicę, która jest ukrzyżowana z Nim i w Nim gniew Boży z powodu jej cudzołóstwa wykonał się. Czy coś zauważyliśmy? W Chrystusie na krzyżu Bóg zaprowadził swoją sprawiedliwość i swój sąd ze swoją miłością i miłosierdziem w pełnej harmonii.
Strona 4
Na palące pytanie, w którym faryzeusz chcieli Jezusa doprowadzić do upadku: "Jak Bóg może sprawiedliwie sądzić i jednocześnie być pełnym łaski?", jest cenna i zbawcza odpowiedź: Na Krzyżu Golgoty! Faryzeusze tego nie rozpoznali. Mimo, że ich sumienia zostały dotknięte, ale odeszli od tego. Jednakże cudzołożnica pokładała swoją nadzieję w Jezusie i wraz ze swą winą uchwyciła się Jego. Ona uwierzyła w Chrystusa jako Zbawiciela. Ona przeszła z cienia niewiedzy, w czym później miały mieć udział miliony ludzi - mianowicie przebaczenie przez krew Jezusa. Co ty chcesz uczynić z twoimi grzechami? Uciec od tego lub uciec do Jezusa? Uciekaj do Niego, zostań z Nim i wołaj: "Boże bądź miłościw mnie grzesznemu!" Z powodu woli ofiary Chrystusa On to uczyni, przebaczy tobie i uratuje twoją duszę! Amen.
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV