Budowanie na Chrystusie*
TV –Program z 22.01.2006 (Nr 694 W 1) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć, oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus." (1. Kor 3; 11)
Jezus jest kosztownym kamieniem węgielnym fundamentu. "On jest obrazem niewidzialnego Boga, pierworodnym wszelkiego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone, i to, co w niebie, i to, co na ziemi, co widzialne i nie widzialne, trony, królestwa, zwierzchności, potęgi; wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego" (Kolosan 1, 15-16) - Nie tylko wszechświat. On też jest naszym zbawicielem i naszą nadzieją, w Nim wszystko się wypełniło. "On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na Nim jest ugruntowane" (Kolosan 1 17). Bóg sam uczynił Jezusa Chrystusa kamieniem fundamentu budowy. Tego żywego, kosztownego kamienia węgielnego nie lubi wielu ludzi. Dlatego czytamy w Piśmie Świętym, że w trakcie budowania, ludzie ten kamień odrzucają, to są tacy ludzie, którzy siebie samych uważają za mądrych, budują sami na sobie, posiadają tylko zewnętrzną formę pobożności. To są ludzie, którzy nie chcą oddać czci Jezusowi i żywemu Bogu. Odrzucają Jezusa i nie budują na Nim, chociaż powinien być wbudowany w ich budowlę. Przez Boga, Jezus jest kamieniem wybranym i okrytym chwałą. Bóg jest Mistrzem budowy wszechświata i Kościoła. Bóg wskazał w swej mądrości na swego syna Jezusa Chrystusa: "On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na Nim jest ugruntowane" (Kolosan 1, 17). Fundamentu nie zalewamy na końcu budowy, lecz naturalnie, na początku. Bóg Ojciec dał nam przed wiekami Jezusa jako pierwszy fundament budowy: "On, jako odbicie ukazujące Jego chwałę i jako obraz Jego istoty, podtrzymuje wszystko swoim potężnym słowem. On dokonał oczyszczenia z grzechów i zasiadł w niebie po prawicy Bożego Majestatu" (Hebr. 1, 3). Polecenie w Bożym dowództwie brzmi: "Przystąpcie do Niego, do żywego kamienia, odrzuconego wprawdzie przez ludzi, ale przez Boga wybranego i okrytego chwałą, przyjdźcie do Chrystusa jako żywe kamienie i budujcie swój dom duchowy na tym fundamencie, którym jest sam Jezus Chrystus"! (1 Piotr 2, 4-5).
Cieszę się wciąż, kiedy słyszę jak ludzie odkryli Jezusa w swoim życiu, jako ten prawdziwy kamień fundamentu. Niedawno słyszałem świadectwo 35-letniej kobiety, uzależnionej od narkotyków, z dużym zapotrzebowaniem i głodem na nie. Przypadkiem - jak się mówi – oglądała nasze telewizyjne kazania. Tego życzę wszystkim naszym telewizyjnym widzom, żeby świadomie, albo przypadkiem "wpadli" na nasz program i nie mogli się od nich oderwać. Tak się stało z tą kobietą. W całej swojej biedzie i uwikłaniach słuchała ona Ewangelii aż do końca. Potem w tym programie była oferowana książeczka "Pan jest moim Pasterzem: nie zabraknie mi niczego". Zamówiła ona tą książeczkę i czytając rozważała znany Psalm 23. Tak usłyszała o Dobrym Pasterzu, który zawsze zastawia nam stół, który się o nas troszczy, który swoich nie zostawi. I przyszedł nagle, w trakcie czytania Duch Święty do jej serca i objawił się jej. Ona poznała, że tego Pasterza również potrzebuje! I wtedy w wewnątrz przełamała się, płakała i wołała do Boga:, "Jeśli jesteś tak dobrym Pasterzem, jak jest tutaj napisane, to bądź też moim Pasterzem". Jezus przyszedł do niej, a Duch Święty dał jej wewnętrzną świadomość, podarował jej wiarę i zaufanie. Chrystus w jednej chwili stał się dla niej dobrym Pasterzem.
Strona 2
Ona doszła do wiary, przeżyła Nowo narodzenie i na miejscu została uwolniona z uzależnienia od narkotyków i jest teraz wybawionym człowiekiem. To jest to, co my wszystkim ludziom chcemy przekazać w wezwaniu:, Kiedy Jezus przyjdzie do waszego życia, będziecie mieli wytrzymałe podłoże! Wtedy będzie ono przyjemne. Nie znaczy to, że nie będziemy mieli problemów, kryzysów, czy też skarg, ale my nie idziemy w dół. Dobry Pasterz jest przy nas, nie zabraknie nam niczego: "Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie braknie. Na niwach zielonych pasie mnie, nad wody spokojne prowadzi mnie. Duszę moją pokrzepia, wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości ze względu na imię swoje. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają. Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich. Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana" (Psalm 23,1-6). I ten dobry Pasterz, który prowadzi, kieruje i nam przewodzi pozwala ludziom przeżyć. Daje ci również mocny fundament w twoim życiu. Żywy Bóg, stworzyciel nieba i ziemi, uczynił swojego syna Jezusa Chrystusa Fundamentem kamiennym, jako pierwszy i ostatni kamień. Jezus jako kamień zamknął wszystko: " Oto kładę na Syjonie kamień powodujący obrażenie oraz skałę powodującą zagrożenie, kto wierzy w niego, nie dozna wstydu" (Rzym 9, 33). A naszą odpowiedzią na Boży kamień gruntowy, powinno być zaufanie i życie wiarą w Jezusa, nosiciela i tragarza naszego życia, który osobiście nas nosi. Jak powinna teraz wyglądać ta wiara?
Wiara powinna objąć całkowity, pełny wymiar Fundamentu
Fundament ma pewne wymiary- może być, np.:10 m długi i 30m szeroki. Budowla, która na tym fundamencie ma być stawiana, będzie się do wymiaru tego fundamentu dostosowywać. To byłby błąd położyć fundament i nie budować na nim, lecz obok. Sam fundament wskazuje nam formę i odmierzony wymiar przed budową budynku. Również byłoby błędem, mieć okazały fundament, na którym można by było zbudować wysoki dom, a zamiast tego, zbudować małą altankę ogrodową. W Chrystusie fundament, który został dla nas założony, jest potężnym, rozpiętym i szerokim fundamentem. Na nim można budować potężny i cudowny dom. Niektórzy popełniają błąd i wolą budować na nim mały warsztat narzędziowy. To byłoby bezsensowne. Nie, Ap. Paweł zaświadcza:, " Bo nie zaniedbywałem nigdy głoszenia wam pełnej woli Bożej" (Dzieje. Ap. 20, 27). Znaczy to, że ten Apostoł chciał całkowicie wykorzystać długość i szerokość tego fundamentu. Dużo ludzi mówi, że Jezus nie narodził się z dziewicy. Uznają oni wprawdzie, że Pismo Święte jest całkiem dobre. Opierają się na Biblii, jako dobrym fundamencie i na ładnych artykułach moralnych i na historycznej naturze wolą budować cudowne tradycje. Nie wierzą, że Jezus narodził się z Dziewicy Marii. Wątpią w jego Boskość, jako Syna Bożego, albo w jego zmartwychwstanie, mówiąc: "On miał trzeciego dnia zmartwychwstać? Nie! On żyje po prostu dalej w swojej paraboli i w swoim nauczaniu". Poznaliśmy tą małą, ogrodniczą altankę, którą budują ludzie. Bóg założył fantastyczny fundament! Jaka szkoda jeśli na tym fundamencie buduje się tylko z drzewa, siana i słomy, jak Ap. Paweł napisał (1 Kor. 3, 12). W Biblii oprócz tego, jest nam powiedziane, że któregoś dnia przyjdzie ogień, wtedy objawi się, jakie jest dzieło każdego, jaką jakość i wartość posiada ten dom, który budowałeś na tym fundamencie; każdego, wypróbuje ogień! Dlatego radzi Ap. Paweł, żeby oddać się sensownej i przemyślanej budowie: " wznoś ze złota, srebra, i drogich kamieni. Weź coś, co zostanie, coś mocnego, coś szlachetnego i wytrzymałego". Masz potężny fundament. Dlatego buduj na całej długości i szerokości. Pomyśl też o głębokości tego potężnego fundamentu. Buduj i ufaj w Bożą radę, jak On w Piśmie Świętym, w swoim Słowie objawił, że na nim możesz wszystko budować to, o czym mówi Biblia. Wierz we wszystko! Innymi słowy wykorzystaj szerokości i długości, tego fundamentu. Słowo Boże mówi o Chrystusie: "W nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości" (Kolosan 2, 9). Inni ludzie mają wprawdzie wiarę, że Chrystus może ich zbawić, ale nie wierzą, że może ich ochronić aż do końca. Do Filipian mówi Ap. Paweł: "Stąd żywię nadzieję, że ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, doprowadzi je do końca na dzień Chrystusa Jezusa" (Filipian 1, 6).
Strona 3
Nie buduj, więc nic mniejszego na tym fundamencie. Bóg nie daje tobie siły tylko na początku twojej wiary. On jest tym, który rozpoczął i zakończy. On zakończy swoją budowlę! Ap. Paweł miał wielki i mocny fundament, dlatego nie budował w wątpliwości na tym fundamencie. Niektórzy ludzie obwieszczają swoje wątpliwości w Kościele i sądzą, że jest w porządku tak czynić. Ale nigdzie nie przeczytałem w Piśmie Świętym, że mamy nasze wątpliwości ogłaszać. Powinniśmy raczej w kazaniu wygłaszać wiarę i zaufanie do Boga. W nim mówimy "On jest tym, który naszą wiarą rozpoczął. On też ją zakończy!" Dlatego pisze Ap. Paweł: " Dzięki udzielonej mi przez Boga łasce, położyłem fundament jako zręczny architekt, czyli mądry budowniczy, ale buduje ktoś inny. Niech każdy jednak patrzy na to, jak buduje. Nikt, bowiem nie może położyć innego fundamentu, oprócz tego, który już został położony, a jest nim Jezus Chrystus" (1 Kor. 3, 10-11). Jest dobrze, jeśli, się na tym gruncie buduje ze złota, srebra, czy drogich kamieni, bo, "wyjdzie to na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień" (1.Kor3,13). Dużo ludzi buduje na fundamencie Jezusa Chrystusa z: taniego drzewa, siana i słomy, niewielki i zniszczalny budynek. Budują bez wiary, z wątpieniem, z zarzutem, sprzeciwiają się Jezusowi, z obawą, bez zastanowienia i rozwagi. A na końcu dziwią się, że ta Ewangelia dla nich nie jest żadnym błogosławieństwem. Ale Ty buduj w wierze i w ufności!
Wiara nie powinna przekraczać wymiarów tego Fundamentu
Tak jak niektórzy budują za mały dom, inni chcą koniecznie wyjść poza fundament. Ale nazywa się to w Biblii arogancją, pozwolić sobie na coś takiego: "Powiadam bowiem - zgodnie z udzielonym mi darem - każdemu przebywającemu wśród was, aby nie mniemał o sobie więcej niż należy. Niech każdy mądrze myśli o sobie. Bóg każdemu przydzielił wiarę według wyznaczonej mu miary" (Rzym 12,3). Niektórzy ludzie myślą, że mogą sami sobie wiarę przydzielić. Zapominają, że ten fundament ma granice, mianowicie: suwerenność i niezależność Bożą. Jezus uczył nas modlitwy: "niech przyjdzie Twoje Królestwo, niech spełnia się Twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi" (Mateusz 6,10). Akurat mamy problematykę w dyskusji o leczeniu. Niektórzy chrześcijanie wychodzą i wynoszą się ponad ten fundament.. Wolą budować mury poza fundament. Jest on dla nich zbyt mały. Mówią: "Bóg chce zawsze, teraz, tutaj i dziś, na miejscu, natychmiast i generalnie uzdrawiać!". Pytamy się: "czy rzeczywiście jako chrześcijanie w ogóle trzeba umrzeć? Na to pytanie odpowiedział ktoś krótko: "Tak, ale najpierw w wieku 120 lat, i to w najlepszym zdrowiu!". Taki chrześcijanin niestety, osobiście nie widział jeszcze tego, o czym mówił. Naturalnie, Pismo Święte mówi nam, że mamy i powinniśmy modlić się o chorych. Bóg do tego czasu wysłuchuje też naszą modlitwę. Ale, może też być, że On jej nie wysłucha, ponieważ Jego myśli, są wyższe niż myśli nasze, i Jego drogi wyższe niż drogi nasze. Nie możemy zapomnieć, że my mamy tego wewnętrznego człowieka, który żyje na wieki. On jest nieśmiertelny! On też nigdy nie jest chory. Ten nasz wewnętrzny człowiek, nazywa się Jezus Chrystus. I my nie mamy żadnego chorego Jezusa w naszym sercu. On żyje wiecznie. On jest niezniszczalnym nasieniem w nas. Ap. Paweł pisze:, "że nasze doczesne ludzkie ciało ulega zniszczeniu, to jednak życie wewnętrzne odnawia się z dnia na dzień" (2 Kor. 4,16). Ale w przeciwieństwie do tego, mówi on też: "Ten zewnętrzny człowiek stworzony według ciała, psuje się." To obowiązuje też w chrześcijanach. Nasze ciało podlega tej samej śmiertelności, jak całe podległe dzieło. Jeśli my tego zasadniczo i fundamentalnie nie zrozumiemy, zaczynamy wychodzić ponad cel i próbujemy budować nasze ściany ponad ten fundament. Dlatego mówi Ap. Paweł o stosunku do swojej słabości, po tym jak trzy razy prosił Pana, o uwolnienie z kolca: "trzy razy prosiłem Pana, aby odstąpił ode mnie, ale Pan mi odpowiedział: Wystarczy Ci moja łaska" (2 Kor. 12, 9).
Strona 4
Dla Ciebie znaczy to: pozwól, że wystarczy Tobie Ewangelia, pozwól, że wystarczy Tobie wola Boża i jeśli Pan Jezus podaruje Tobie uzdrowienie, nie jest to nic innego, jak łaska, jako pobudzenie i zachęcenie do życia w czasie wiecznej Wspaniałości, w której nigdy, naprawdę nie będzie żadnej choroby, żadnego cierpienia, żadnego bólu i żadnej śmierci. Ale tak długo dopóki jesteśmy na tej Ziemi, będzie to wszystko także wśród dzieci Bożych. Jeśli już nastąpi uzdrowienie, to nie jest to nic innego, jak to przesłanie: "Ja przyjmuje tutaj i tam - jako przychylność mojej woli - prośby i błagania moich dzieci i choroba oraz ból ma odejść i zostaje podarowane uzdrowienie. Czasami mogę obudzić nawet umarłego, ale tego nie czynię, ponieważ, musiałbym oczyścić z chorób cały globus." Niebo nie przyjdzie na Ziemię, ponieważ Chrystus przyszedł w mocy i wspaniałości. Niebiański stan najpierw będzie w niebie. Kto chce to zmienić, przekracza granice fundamentu. A jeśli zostaje dokonane jakieś uzdrowienie, możemy powiedzieć: "Tak będzie kiedyś w Niebie. Panie, jakie to będzie cudowne! Tam otrzesz nam wszystkie łzy, nie będzie żadnego cierpienia i krzyku". Jak ja cieszę się z tego czasu! Nie mamy dawać więcej niż jest w Ewangelii. Dużo ludzi myśli jednak inaczej. Tak wykazują na przykład problematyczni Chrześcijanie, by aż do najmniejszego przerabiać ich przeszłość. Ja znam ludzi, którzy przez lata szukali drogi powrotnej, nawet aż w środek tego przed nowonarodzeniowego życia. Ale oni nigdy z tym nie kończą. Inni ludzie wolą pomagać w "służbie wolności", tak, że w ich grze istnieją zawsze siły demoniczne. Tutaj jest więcej szukania w tych rzeczach, niż Ewangelii, że my na podstawie przelanej krwi Jezusa – Syna Bożego i ludzi o przebaczenie mamy prosić, i nasze winy przebaczać. Jeśli to do wiary wystarczy, doświadczymy absolutnie pewną pomoc. Ja mogę w zaufaniu na Słowie polegać i mogę też w tej służbie wyjść do innych ludzi i mogę potwierdzić, że jest to prawda:, Jeżeli Syn przez swą wspaniałą Ewangelię uwolni, ten jest naprawdę uwolniony. Ty nie potrzebujesz żadnego dodatku, ani domieszek i żadnej dobudowy, ponieważ: "Nikt nie może położyć innego fundamentu, oprócz tego, który już został położony, a jest nim Jezus Chrystus" (1Kor 3,11).
Ta prosta Ewangelia działa przez Biblijny wzrost cudów. Ludzie są wybawieni na miejscu skutecznie ze swojego zgorzknienia i mogą bezstronnie i zdrowo, w porównaniu z innymi rozwinąć się, ponieważ nic zupełnie nie ma żadnej mocy w porównaniu, z pojednaniem krwią Chrystusa. Ta krew wystarczy do obmycia nas z naszych grzechów, dla wolności naszego życia. Jezus Chrystus jest gruntem podłoża całej naszej nadziei i całej otrzymanej łaski. Ap. Paweł napisał:, "Ale Pan mi odpowiedział: " wystarcza Ci, moja łaska" (2 kor 12,9). To jest moje powołanie od Boga. Mianowicie chciałbym Jego naród, tą niepozorną i prostą Ewangelią doprowadzić do Krzyża Golgoty: "Postanowiłem, bowiem, że nie będę wśród was znał niczego poza Jezusem Chrystusem, i to ukrzyżowanym" (1 Kor 2,2). I to proste, niepozorne przesłanie Ewangelii ma moc w sobie. Ono jest ważne - mówił Apostoł Paweł - do umocnienia serca: "nie dajcie się zwodzić rozmaitym i obcym naukom, a nie pokarmami nic niedającymi; tym, którzy o nie zabiegają, prowadzą do niepokoju, niepewności i usidlenia." Postawił on mocno: "Dobrze jest, bowiem umacniać serce łaską" (Hebr. 13,9). Może Ty także jesteś w nieładzie i zamieszaniu od tego zamętu, bałagańskich myśli, teorii i obłąkanej nauki. Ale ja wołam do Ciebie: "Przecież mocno stoi Fundament założony przez Boga, na nim zaś taka pieczęć: "Zna Pan tych, co doń należą" (2 Tym 2,19). Niech porzuci nieprawość każdy, kto wzywa imienia Pańskiego. Niech Ci wystarczy, że masz pewność zbawienia. Możesz być zbawiony, ponieważ: "Dziełem Jego jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie, dla dobrych uczynków, które Bóg od dawna określił, abyśmy je spełniali" (Efezjan 2,10). "Pan Bóg nas stworzył i do Niego należymy, jesteśmy jego ludem, owcami jego pastwiska" (Psalm 100,3). Takiego mocnego serca, życzę Tobie z całej siły. Nie ma nic piękniejszego w radości i cierpieniu, które zawsze może przyjść, niż wiedzieć, że Jezus Chrystus jest moim wybawicielem, a ja jestem na wieki jego dzieckiem. Nigdy nie zginę, ponieważ wiem, że mój Zbawiciel żyje. Amen!
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV