Błogosławieni ubodzy w duchu*
TV - Program z 11.03.2007 (Nr. 673) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios" (Mateusz 5, 3)
W najbliższym czasie chcemy zająć się kazaniami Jezusa na górze, a szczególnie błogosławieństwami. Kazanie na górze naszego Pana jest przeznaczone dla Jego wierzących następców. Wynika to z wprowadzenia i innych kontekstów, chociaż oczywiście w trakcie tego zwiastowania był duży tłum. Ale grupą docelową, która szczególnie miała usłyszeć to przesłanie Jezusa, byli uczniowie. Dlatego w Łukaszu 6, 20 jest powiedziane: "A On (Jezus) podniósłszy oczy na uczniów swoich powiedział: "Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże". Tak więc z treści jasno wynika, że Jezus miał na myśli tylko tych, którzy należą do Jego następców. On mianowicie powiedział: "Błogosławieni jesteście wy uczniowie, moi następcy, moje Boże dzieci, moi wierzący!" Niestety w dzisiejszych czasach to kazanie zostaje często nadużywane. Pacyfiści lubią je z powodu pokojowego nastawienia, które, jak uważają jest podstawą do każdego politycznego postępowania. Oni myślą, że Jezus przemawiał do wszystkich ludzi, rządów i prezydentów itd. Ale oni, tak właściwie nie czytają Biblii, ponieważ kazanie na górze nie jest wskazówką dla politycznego postępowania, lecz ono jest przesłaniem dla ludzi, którzy są chrześcijanami. Ono jest apelem do tego, jak powinni żyć i postępować. Chrześcijaninem nie staje się poprzez godne naśladowanie kazań na górze. Niektórzy ludzie myślą, że jeśli będą żyć bez przemocy, tak jak Jezus - nastawiając jeden policzek a potem jeszcze drugi- wtedy przez takie zachowanie stanie się chrześcijaninem. Chrześcijaninem nie zostaje się jednak przez jakieś postępowanie - nawet wówczas, jeśli wypełnia się żądania kazań na górze lub wypełniając Zakon. Chrześcijaninem natomiast zostaje się nie przez nic innego jak tylko przez nowe stworzenie całego człowieka, jak powiedział Pan Jezus - poprzez nowonarodzenie.
Kazanie na górze jest, jak się często mówi, domowym porządkiem Królestwa Bożego, Bożego kościoła. Lekcję, którą udziela tu Jezus jest porządkiem, kształtowania wierzących w ich postępowaniu, ponieważ są dziećmi Bożymi. Jezus dał ten Boży porządek dla synów i córek, którzy żyją w domu niebiańskiego Ojca. Gdy wyłożył to wszystko w stosunku do wierzących, to nie miał żadnego problemu z tym, że wspólnie słuchali tego także inni. My także mówimy o szczegółach wiary Bożym dzieciom, ale pozwalamy słuchać ich wspólnie całemu światu, ponieważ kościół Jezusa Chrystusa nie jest tajnym związkiem, żadną ukrywającą się sektą, lecz wszystko czyni w świetle.
Strona 2
Każdy może przyjść, każdy może być świadkiem tego, czego uczymy, w co wierzymy, jak się modlimy, jak śpiewamy, co robimy lub czego nie robimy - cały świat może brać udział w życiu dzieci Bożych i kościoła. My nie mamy niczego do ukrycia i niczego do zatajenia. Wszyscy mogą i powinni to słyszeć, ponieważ może być, że przez tą naukę Jezusa i przez działanie Ducha Świętego ludzie w ten sposób przyjdą do żywej wiary i ten uczeń zostanie dodany do tłumu. Dzisiaj popatrzymy sobie na pierwsze błogosławieństwo. Jak Jezus rozumiał "ubodzy w duchu?".
Jest jedno ubóstwo w Duchu
Które nas błogosławi i które obdarowywuje nas Królestwem Nieba. Chodzi tu o "ubóstwo w duchu" a nie ubóstwo finansowe. Tu nie jest powiedziane o materialnym ubóstwie. To byłoby przecież za łatwe. Wtedy wszyscy, którzy mają mało pieniędzy poszliby do nieba. A ci, którzy mają za dużo powędrują bezpośrednio do piekła. Tego Jezus nigdy nie miał na myśli. On nie myślał także o ubóstwie intelektualnym, Jezus nie mówił o błogosławieństwie dla głupich, tak jakby niebo należało tylko do głupich a ludzie zdrowi na umyśle byliby wykluczeni. Nie, Jezus nie mówił o ubóstwie intelektu i zdrowego rozsądku, lecz chodziło o ubóstwo duchowe. W czym ono istnieje? Bóg jest Duchem. To objawia nam Biblia. On, wieczny Stwórca, dał zarówno wspólnocie jak również człowiekowi zdrowego, czystego, świętego, oświecającego Ducha, przez którego może on komunikować się ze swoim Panem. Ale wiemy, że włamał się grzech i tak aż do dziś powstała grzeszna natura ludzkości. Od tego czasu został zerwany kontakt z Bogiem - z ducha do ducha. Upadły człowiek jest duchowo martwy. Duch człowieka ma wprawdzie jeszcze pewne zdolności takie jak inteligencja i zręczność, ale jego rozum jest zaciemniony. Stan upadłego człowieka został opisany przez Ap. Pawła w 1 Koryntian 2,14 tak: "Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzić".
To oznacza, że od upadku w grzech pierworodny, człowiek stracił duchową siłę oceny, dlatego nigdy nie może się sam nawrócić do swojego naturalnego stanu. Jemu brakuje duchowej zdolności odróżnienia. Wskutek tego nie może zdecydować się na Boskość, ponieważ jest tak uwięziony w samym sobie i w swojej grzeszności, że nie jest do tego zdolny, jest zaślepiony, jest duchowo niemy i głuchy. Naturalny człowiek nie słyszy niczego z Ducha Bożego. Żywa wiara i następstwo Chrystusa jest dla niego raczej głupstwem. Wskutek tego, ubóstwo duchowe ma ciężki rezultat - w stosunku do żywego Boga. Mamy braki w moralności, w sprawiedliwości, w świętości, brakuje nam wiary i ufności do Boga. Brakuje nam także miłości i wierności w prawdzie i posłuszeństwie. Jednym słowem mówiąc: brakuje nam prawdziwie szczęśliwego życia we wspólnocie z Chrystusem. I to duchowe ubóstwo jest naszą śmiercią. Teraz ktoś może się sprzeciwić: "Ale, czy Jezus na górze błogosławieństw nie powiedział: "Błogosławieni ubodzy w duchu?" A ja twierdzę: Duchowe ubóstwo jest naszą śmiercią i naszą nędzą, chciejmy przeczytać i zrozumieć ten kontekst. Błogosławieństwo ubogich w duchu tkwi mianowicie w tym, że oni sami w sobie rozpoznają swoją nędzę. Od wielu lat jestem kierowcą, ale kiedy moje auto jest zepsute, jestem bezradny. Czasami samemu próbowałem usunąć usterkę z tej skomplikowanej maszyny, w której tkwi pełna elektronika i komputerowe sterowanie, jednak bez dokładnej wiedzy gdzie ona właściwie tkwi - to nie funkcjonowało. Znamy to przysłowie: "Niebezpieczeństwo zauważone, niebezpieczeństwo widziane". Jezus też mógł powiedzieć: Błogosławieni ci, którzy dotarli do poznania samego siebie, ponieważ ono jest początkiem pomocy. Kto przestanie przeceniać samego siebie, kto poznał oszustwo swojej własnej zarozumiałości, kto widzi siebie tak, jak widzi go Bóg, mianowicie jako pożałowania godnego grzesznika, może ocenić siebie jako błogosławionego, ponieważ znalazł błąd. I to jest problem całej ludzkości. Ponieważ nie funkcjonuje to w naszym człowieczeństwie, naszym społeczeństwie, w naszej miłości do bliźniego. Wojny i cudzołóstwo, morderstwa i zabójstwa, przestępczość i szantaż - wszystko to także jest rzeczywistością 21 wieku.
Strona 3
Człowiek naszych czasów chwali się byciem nowoczesnym, ale robi dokładnie to samo, co zrobił Kain przed tysiącami lat, zabijając swojego brata. Wszyscy mówią o ewolucji i o wysokim rozwoju człowieka. Ale człowiek jak mordował wówczas, tak morduje i dziś. Nie dochodzimy do pokoju. My tutaj eksperymentujemy, filozofujemy i wychowujemy. Jednak dalej to nie funkcjonuje. Naszym problemem jest to, że: Nie rozpoznaliśmy błędu. Tym naszym błędem jest samo przecenianie, nasze oddzielenie od Boga. Jeśli rozpoznaliśmy to zło, czyńmy pokutę! Dlatego Jezus powiedział, że ludźmi błogosławionymi są ci, którym zostało uświadomione ich duchowe ubóstwo, ponieważ będą pokutować, aby żyć i którym Królestwo Boże nie będzie obiecane kiedyś, lecz tutaj i teraz: "Albowiem ich jest Królestwo Niebios".
Być świadomym, że tylko Bóg może działać
To jest poznanie duchowej nędzy. Wiedzy o swoim duchowym ubóstwie nikt sam nie może przyswoić. Jako ludzie jesteśmy tak zaślepieni w naszym upadłym stanie, że wcale nie spostrzegamy faktu naszego duchowego ubóstwa. Jesteśmy tak przekonani o naszych dobrych wartościach, zdolnościach i naszym byciu dobrymi, że ta duma czyni nas ślepymi na rzeczywistość. Właściwie wszyscy ludzie musieliby stać się "widzącymi", jeśli raz zastanowiliby się nad swoim życiem. Nago przyszedłeś na ten świat i nago ten świat opuścisz. Jak bezradnie przyszedłeś, tak bezradnie też odejdziesz. Nauczyciel zapytał małego chłopca na szkółce niedzielnej: "Kto ciebie stworzył?" On całkiem grzecznie odpowiedział: "Kochany Bóg", a potem dodał szybko: "Tylko całkiem małego". To kolejne zdanie przyszło samo z siebie. Ten mały chłopiec miał już poznanie, że nie wszystko przyszło od Boga, lecz także z samego siebie, także od nas. Aby wyjść z tego omamienia, potrzebna jest oświecająca Boża Łaska. Dawid nie rozpoznałby po swoim cudzołóstwie i morderstwie swego duchowego ubóstwa, gdyby Bóg nie postawił na jego drodze Natana. On zawołał do zarozumiałego króla: "Ty jesteś tym mężczyzną! Ty jesteś tym grzesznikiem! Ty jesteś tym cudzołożnikiem!" Tam spadły mu jakby łuski z oczu i on rozpoznał swój duchowy niedobór. I to był wstęp do przeprowadzenia porządku.
Ernest Modersohn wygłosił raz otwarcie na kazaniu: "Tutaj jest ktoś, kto żyje w cudzołóstwie i od lat jest niewierny swojej żonie". To były mocne słowa. Pewna kobieta siedziała obok swojego męża i zapytała siebie: "Kogo on miał na myśli? Z pewnością nie mojego męża! Za niego mogę włożyć rękę w ogień!" Oni poszli do domu. Mężczyzna robił się coraz cichszy. Ona powiedziała: "Kochanie ty nic nie mówisz". "Brak mi słów" - odpowiedział. Jakoś jestem trafiony przez to kazanie". "Dlaczego?" - zapytała. Jego odpowiedzią było: "Pastor wygłosił kazanie, że jest tu ktoś, kto od lat żyje w cudzołóstwie - i to jestem ja". W tej chwili tej kobiecie załamał się świat. "To tak jest w naszym małżeństwie. Załamał mi się świat. Zawierzyłam Tobie życie moje i mojej córki". Odpowiedz sam sobie na pytanie: Co zrobiłem z ich życiem, czy chcę im pokazać Pana Jezusa Chrystusa? Czy otoczyłem je czystą miłością? Czy im służyłem nie tylko materialnie, ale z serca, nieobłudnie, bez egoizmu swoją skromną postawą nie domagając się egoistycznie praw? Czy kocham je bez stawiania warunków i ciągłego poprawiania przez Zakon? Czy prawdziwie dbam o Bożą trzodę - owcę i jej jagnię? Czy może swój grzech przerzuciłem na nie, aby wyjść czystym? Co im dałeś z siebie dobrego i czystego, aby chciały Cię naśladować?" Ale na szczęście przez łaskę Ducha Świętego doprowadził go do rozpoznania tego w sobie samym i ponownie zagościła uczciwość małżeńska. Na końcu obydwoje uczynili pokutę i oddali swoje życie Jezusowi Chrystusowi. "Oby tak się stało z nami." Ale bez objawienia nikt nie dostanie łaski rozpoznania samego siebie. Jest to prezent od Pana, kiedy mamy światło nad naszym życiem i rozpoznajemy, że jesteśmy grzesznikami, to powinno nas to upokorzyć. Nie kładź za człowieka swojej ręki w ogień - także nie za siebie samego. Tylko za jednego możemy włożyć rękę w ogień - za Jezusa Chrystusa, naszego Pana. To jest prawda.
Strona 4
Bez łaskawego objawienia od Boga, nikt nie może rozpoznać swego prawdziwego, wewnętrznego stanu. Bóg cały świat zrobił z niczego. I w ten sam sposób potrzebna jest Boża wszechmoc, aby doprowadzić nas do poznania, że my także jesteśmy z niczego. Człowiek raczej może zostać wyleczony z najgorszej choroby niż ze swojej przeszywającej zarozumiałości. To może tylko Bóg. Ta wspaniałość samego siebie i tkwienie w ciemności jest dla człowieka największą przeszkodą dla własnego zbawienia. Nie to, że złamał małżeństwo, że kradł i kłamał jest najgorsze, chociaż te uczynione grzechy są naturalnie okrutne i straszne. Jednak najgorsze, w co może być wplątany człowiek to obłuda, o której Jezus ciągle wyraźnie się wypowiadał. On wybaczył cudzołożnicy i powiedział do niej: "Idź i odtąd już nie grzesz" (Ew. Jana 8, 11). Jednak do faryzeuszy powiedział: "Podobni jesteście do grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelkiej nieczystości. Wy sobie wznieśliście fasadę, w której towarzyszy wasza wyniosłość, jednak w waszym sercu i głęboko w waszym wnętrzu jest wszystko zbutwiałe. To, czego brakuje to świadomość waszego duchowego ubóstwa. Czego wam brakuje, to stosunku do rzeczywistości, jacy rzeczywiście jesteście przed Bogiem" (Mateusza 23, 27 - 28). Tu mogę tylko powiedzieć: "Panie Jezu zlituj się nad nami, także nade mną osobiście! Zanim człowiek dopatrzy się w swoich w myślach, że jest świetny. Tak nawet w modlitwie można być dumnym, bo może lepiej potrafisz ją formułować niż inny modlący. Boże zachowaj nas przed tymi złośliwymi, małymi lisami, które psuja całą winnicę! Nasz Pan chce nam pomóc w jednej, błogosławionej pokorze.
Braki sprawiedliwości przed Bogiem
Naturalny człowiek nie czuje się ubogi, lecz bogaty przed Bogiem i świadomie stawia się przed Nim mówiąc: "Ja nie sprawiłem nikomu cierpienia. Robię słusznie i jestem przyzwoitym człowiekiem" on samego siebie widzi w najlepszym świetle i jest dumny ze swojej własnej sprawiedliwości, która jest własną, czystą sprawiedliwością. Jeśli chcesz wejść do żywota - powiedział Jezus do bogatego młodzieńca: "Przestrzegaj przykazań". Odpowiedział mu młodzieniec: "Tego wszystkiego przestrzegałem; czego mi jeszcze brakuje?" (Mateusz 19, 17+20). Ten bogaty młodzieniec wyobraził sobie, że przestrzegał wszystkich przykazań. On czuł się sprawiedliwym i dlatego uważał siebie za dobrego i przyzwoitego człowieka. Jaka tragiczna ocena i przecenianie samego siebie! W nekrologu jednego prominenta napisano: "Nie przestał wierzyć w dobro człowieka". Największy błąd swojego życia wziął ze sobą do grobu. Ponieważ jest błędem, kiedy sadzimy, że jesteśmy dobrzy. Biblia mówi: "Myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego" (1 Mojżeszowa 8, 21). To poznanie powinno uczynić nas ubogimi przed Bogiem. My nie możemy przed Nim stawić się z naszą własną sprawiedliwością. Ap. Paweł pisze: "Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej" (Rzymian 3, 23).
Słyszałem o ludziach, którzy otrzymali wiadomość o odziedziczonym spadku po milionerze. Rozpoczęli więc życie we wrzasku i szumie. Potem okazywało się niestety, że wszystko było błędem. Tu przyszła godzina prawdy. Tak jest z Bogiem. Wyobrażamy sobie, że mamy kapitał w korzystnym położeniu. Sądzimy, że jesteśmy dobrymi ludźmi, ponieważ jesteśmy czcigodni i robimy dobre dzieła, jesteśmy dobroczynni. Kiedy przy wezwaniu o dary dla ofiar trzęsienia ziemi są zbierane pieniądze, oglądając pasmo telewizyjne w pełnej gali widzimy nasze imię i 10 euro, a może nawet 100 euro. Jesteśmy przecież aż tak miłosierni. Uważamy, że tak wiele osiągnęliśmy. Jednak przyjdzie kiedyś godzina prawdy. I wtedy Bóg nas zapyta, co zrobiliśmy. Ci ludzie, którzy rzeczywiście czynili dobre uczynki przez Bożą łaskę i nowe stworzenie do życia we wspólnocie z Jezusem i z wiary w Niego, nie wiedzą po prostu, jakie dobre dzieła zrobili. Dlatego, moi drodzy przyjaciele: pozwólcie sobie na rozpoznanie tego, że my przed Bogiem się nie utrzymamy, zanim nie rozpoznamy naszego duchowego ubóstwa. Szczęśliwi są ci, którzy są duchowo ubodzy, ponieważ rozpoznali rzeczywistość. I to rozpoznanie samego siebie może być dla nich drzwiami do pokuty i do wiecznego życia, i ich jest także Królestwo Boże. Amen.
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV