Bez uczynków nie ma sprawiedliwości*
TV - Program z 17.08.2008 (Nr. 794) - Pastor Wolfgang Wegert
Kazanie: "Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary" (Jakub 2, 24)
Teraz zwróćmy się do drugiego tekstu, który brzmi: "Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary" (Jakub 2, 24). Czy te słowa Ap. Jakuba są sprzeczne, co do tego, czego kategorycznie nauczał Ap. Paweł? Jego podsumowaniem, było: "Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu" (Rzymian 3, 28).
Ostrzeżenie Ap. Pawła
Przyjrzyjmy się jeszcze raz, co leżało na sercu Ap. Pawłowi. On chciał wskazać na fatalny błąd powtarzany przez ludzi, którzy uważają, że należy prowadzić dobre życie i koniecznie wszystko uczynić, aby wejść do nieba. Oni swoje zaufanie kładą w nadmiernie wykonywanych przez siebie dobrych uczynkach i żądają przez nie Bożej sprawiedliwości. Jest to jednak próżna nadzieja, ponieważ Boży zakon nie żąda, aby być tylko "trochę dobrym", lecz domaga się doskonałości. Jednak nie jesteśmy doskonali ani dość dobrzy, aby wejść do nieba. Cecha charakteru "dobroć" nigdy nie będzie osiągnięta przez to, że prowadzi się "dobre życie". Możemy ją uzyskać tylko przez zaufanie w sprawiedliwość Jezusa Chrystusa. Jego zasługa jest doskonała i do dyspozycji przez wiarę. Dlatego Ap. Paweł wyraźnie zaznaczył wiarę bez uczynków i kategorycznie zwrócił się przeciwko błędnej, prawnej nauce (Nomismus), zdaniem której do naszego usprawiedliwienia przed Bogiem potrzebne jest coś dobrego od nas na przykład - religijne obyczaje i obowiązki. Ap. Paweł nazywa takie pomysły, że będziemy zbawieni przez mieszanie kościelnych rytuałów - kłamstwem. Co więcej nauczał namiętnie, że wiara serca zupełnie i kompletnie człowiekowi wystarczy i nie potrzebuje on absolutnie żadnego prawa uczynków, żadnej religijności lub ceremonii. Dlatego wybrany przez reformację werset brzmi: "Sola fide", czyli wybrany przez samą wiarę.
Strona 2
Ostrzeżenie Jakuba
Byli i są jednak ludzie, którzy przekręcają tą naukę Ap. Pawła, twierdząc, że Apostoł narodów mówił o pewnym rodzaju wiary, która nie wydaje żadnych uczynków wiary ani nie zmienia życia. Ta błędna nauka nosi nazwę antynomismus, czyli bezprawność. Te osoby chcą włożyć w usta, Ap. Pawła to, że mówił o wierze, która obciąża człowieka grzechami. Innymi słowy jako chrześcijanin można grzeszyć w dalszym życiu tak jak do tej pory, tylko, że trzeba wierzyć w Jezusa. Ponieważ tego rodzaju "wierzących" są do dzisiaj miliony, dlatego Jakub zwrócił się przeciwko tym zabójczym oszustwom i napisał: "Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków?" (Jakub 2, 14). Ap. Paweł i Jakub nie przeczą sobie, lecz są obydwaj równomiernie przekonani, co do zasad sprawiedliwości wiary. Widzą jednakże zagrożenia dla tej cudownej prawdy, zarówno w prawo jak i w lewo. Podczas, gdy Ap. Paweł widział niebezpieczeństwo, że wiara będzie zepsuta przez uczynki ludzkiej działalności, Jakub obawiał się, że wiara zostanie zhańbiona przez to, że myśli się, iż nie zmienia ona człowieka i utrzymuje się tylko ze słów a nie z uczynków i nie pociąga za sobą żadnego skutku dobrych uczynków. Jeszcze raz, innymi słowami chcę wyrazić to, co ci dwaj wielcy Apostołowie chcieli na swój sposób przybliżyć. To jest tak: Jedynym warunkiem naszego usprawiedliwienia jest wiara w Chrystusa. Jeśli ta wiara nie ma żadnego praktycznego skutku, jest to jasną wskazówką, że nie chodziło o usprawiedliwiającą wiarę. Dlatego przewodni werset reformacji brzmi: "Jesteśmy usprawiedliwieni tylko przez wiarę, ale nie przez wiarę, która zostaje sama!" Tej zasady nie rozpoznają nawet ludzie w kościele. Błędnie rozumieją usprawiedliwienie z wiary. Po wyznaniu wiary i ewentualnie zanurzeniu w chrzcie pytając ich, gdzie jest ich biblijnie prowadzone życie, wtedy odpowiadają: "Czy nie wystarczy, że jestem wierzący?" Nie, to nie wystarczy! Kochani przyjaciele, tacy chcą ukryć swą złośliwość pod płaszczykiem chrześcijańskiej wolności, jak napisał Ap. Piotr. Oni wykorzystują swoją wiarę jako alibi dla swego bezprawia.
Co chce powiedzieć Jakub?
O ten zabójczy błąd chodzi Jakubowi i dlatego pisze: "Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary" (Jakub 2, 24). On chce powiedzieć, że żywa wiara nie zostaje sama. Prawdziwe usprawiedliwienie zawsze pociąga proces uświęcenia. Jeśli usprawiedliwienie jest tylko przez wiarę, wtedy nieuniknione będzie uświęcenie. Wiara z nim powiązana w dobrych uczynkach dowodzi jej sprawiedliwości. Jeśli nic nie wskazuje na uświęcenie, jest pewne, że usprawiedliwienie nie wydarzyło się prawdziwie. Usprawiedliwienie nie jest uzależnione od uświęcenia i nie opiera się na uświęceniu, ale uświęcenie potwierdza usprawiedliwienie. Przedstawcie sobie dwie jabłonie w zimie. Obydwa drzewa o tej porze roku nie mają żadnych liści i owoców. Ale te drzewa mówią nam, że mają żywe korzenie i że naprawdę są jabłoniami. Jak możemy potwierdzić, że ich świadectwo jest prawdą? Poczekamy do wiosny i zobaczymy, że jedno drzewo staje się zielone a drugie pozostaje suche. To pierwsze puszcza kwiaty i na koniec wydaje pyszne jabłka, ale to suche zostaje takie, jakie jest. Które drzewo jest prawdziwe? Które ma rzeczywiście żywy korzeń? Naturalnie to, które wydaje owoc, dlatego Jezus powiedział: "Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?" (Mateusz 7, 16). I dokładnie tak jest z usprawiedliwieniem, które otrzymujemy z samej wiary. Do tego nie są potrzebne żadne uczynki. Bóg jest naszym ogrodnikiem, On zasadzi nas w korzeń sprawiedliwej wiary. W tym przejściu owoce są zbędne. Tu wystarczy zdrowy korzeń i jeśli faktycznie jest zdrowy, wtedy nie pozostanie sam. Najpierw drzewo puszcza sok, potem staje się zielone i na koniec ma owoce. Tak starcza sama żywa wiara bez uczynków, ale jeśli jest żywa nie pozostanie sama, lecz wyda owoce: "Owocem zaś Ducha są: miłość radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość." (Galacjan 5, 22-23).
Strona 3
Spójrz raz na ten pyszny, urodzajny koszyk i sprawdź czy coś z niego widoczne jest u ciebie, nawet jak są to tylko pąki. Miłość... pokój... cierpliwość... wierność... wstrzemięźliwość. Czy tęsknisz w sercu za tym, aby mieć te cechy charakteru? Czy modlisz się? Czy masz głód Bożego Słowa i przykazań? Wtedy widać, że Bóg włożył w twoje serce usprawiedliwienie z wiary. Podarowana z łaski sprawiedliwość nie mówi: "Oh, ja przecież jestem usprawiedliwiony przez Chrystusa. To jest przecież świetne, mogę przecież dalej wesoło grzeszyć!" Ona jest dużo bardziej ogarnięta tym niezasłużonym podarunkiem i mówi: "Bóg w wolności łaski i z dobroci obdarował mnie na zawsze sprawiedliwością Jezusa. Chcę stosować tą sprawiedliwość tak dobrze jak tylko potrafię - przez moc Ducha Świętego, który mieszka w moim sercu. Chcę czcić tą sprawiedliwość i w niej żyć". Sprawiedliwa wiara, która od samego początku została zasadzona w twoim sercu przez Boga, jest dokładnie takiego rodzaju. Ona nie jest sucha jak suchy korzeń tamtego drzewa, lecz prowadzi do posłuszeństwa, do prawdy, do miłości, do wierności, do czystości w życiu osobistym, w małżeństwie, w rodzinie, w kościele, w życiu zawodowym, w świecie myśli. Wiara sprawiedliwości Bożej żyje w twoim sercu, dlatego Ap. Jakub pisze: "Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie" (Jakub 2, 17). Oznacza to, że jest żywa i martwa wiara. Żywa wiara jest jak żywy korzeń, wydaje naturalnie dobre rezultaty, ale jeśli ktoś reprezentuje naukę antinomisimus, mówi o martwej wierze, która nie musi niczego wydawać. W naszych swobodnych czasach ta błędna nauka jest coraz bardziej popularna. Według niej można być usprawiedliwionym, jeśli tylko przyjmie się Jezusa jako wybawcę, ale nie jako Pana. Prawdziwa wiara akceptuje Chrystusa zarówno jako Wybawcę jak i Pana.
Kluczem jest żywa wiara
Często w "Arce" jesteśmy posądzani, że jako chrześcijanie przez naukę o wolności przez łaskę prowadzimy lekkomyślne życie. Zarzuca się nam, że jeśli mówimy, iż "wystarczy sama wiara", nakłaniamy chrześcijan, aby żyli powierzchownie. Tacy krytycy chcieliby, abyśmy koniecznie głosili takie przepisy i statusy, aby nasi słuchacze stawali się poważnymi chrześcijanami. Jak możemy odpowiedzieć naszym zatroskanym przyjaciołom? Mówimy im, że głosimy nie martwą, ale żywą wiarę, a ta żywa wiara jest pokutująca i posłuszna. Ona we wnętrzu przemienia w istotę i obraz Chrystusa. Aby to jeszcze raz powiedzieć innymi słowami: Nie głosimy martwej wiary, która potrzebuje dobrych uczynków, lecz nauczamy o żywej wierze, wewnętrznej mocy, która kształtuje nowego człowieka kochającego Boże przykazania i podążającego za nimi całym sercem. Wiecie, co może się wydarzyć, jeśli ma się tylko martwą wiarę, która jest zewnętrzna i nie pochodzi z odnowionego serca? Jezus powiedział: "W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie" (Mateusz 7, 22-23). Jezus powiedział, że tych ludzi będzie wielu. Jakie wstrząsające! Oni prorokowali, wyganiali złe duchy i czynili cuda, ale On nazywa ich złoczyńcami, którzy na zawsze będą od niego oddzieleni. Prawdziwą wiarę poznajemy więc nie po znakach i cudach. Niestety dziś wiara jest rozumiana jednoznacznie jako fenomen. Ale my nie potrzebujemy żadnych cudów i znaków, lecz usprawiedliwiającej i żywej wiary, która wydaje prawdziwe owoce. Dlatego Jezus powiedział "Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios: lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie" (Mateusz 7, 21). To są ci, którzy nie mają martwej wiary, lecz żywą i z tego źródła, od tych ludzi wychodzą dobre uczynki. Amen!
Pobierz PDF | *Przekład z języka niemieckiego | ARKA TV